Jak informuje portal meczyki.pl, sprawą Pawła Raczkowskiego w Grecji zajmie się UEFA. Europejska federacja wszczęła już postępowanie w tej sprawie, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności.
Od niedzieli trwa wielka dyskusja związana z polskimi sędziami w Grecji. Tamtejsze media poinformowały, że Paweł Raczkowski i jego zespół sędziowski, który był wyznaczony do poprowadzenia meczu AEK Ateny – Aris Saloniki, pił alkohol i był agresywny do innych pasażerów lotu.
Z biegiem kolejnych godzin sprawa nabierała różnych wersji i zakrętów, ale nawet w Grecji po kilku godzinach stwierdzono, że to wszystko jest wymysłem wyssanym z palca. Raczkowski przedstawił kompletnie inną wersję, według której to on był ofiarą w całej sytuacji.
Wczoraj polski zespół sędziowski wrócił do ojczyzny, ale sprawa wciąż nie została zamknięta. Do gry wkroczyła UEFA, która we współpracy z grecką federacją ma wyjaśnić okoliczności zmiany zespołu sędziowskiego na kilka godzin przed meczem. Wiele wskazuje na to, że europejska federacja poprosi także o udostępnienie materiałów z monitoringu lotniska.
We wczorajszym programie Liga+ Extra przewodniczący Kolegium Sędziów Tomasz Mikulski przyznał, że Raczkowski chciał od razu udać się na policję, aby zgłosić sprawę. Takie rozwiązanie odradził mu sędzia, który opiekował się polską ekipą w Grecji. Jak się okazało, to właśnie ten arbiter, który pierwotnie był wyznaczony na sędziego technicznego w starciu AEK – Aris, został zastępcą Raczkowskiego w niedzielne popołudnie w hicie ligi greckiej.
W Warszawie czeka nas hit 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Legia po wysokiej porażce 0:4 z Lechem Poznań podejmuje na własnym stadionie Widzew, który podniósł się mentalnie, wygrywając z Motorem w poprzedniej kolejce. Zapraszamy na relację LIVE!
Remis, który nie zadowala nikogo. Podział punktów w Kielcach [WIDEO]
Na otwarcie 31. kolejki Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała z Piastem 1:1. Bramkę dla Gliwiczan zdobył Juande Rivas, a trzy minuty później wyrównującym trafieniem odpowiedział Dawid Błanik.
Ciekawostka, w zmaganiach o Puchar Polski poprowadzi Raków z ławki dopiero
pierwszy raz. I to od razu w finale na Stadionie Narodowym. – Na teraz liczy się
wyłącznie ten mecz, nie przeszłość, nie przyszłość, tylko żeby wygrać – mówi Łukasz Tomczyk.