Borussia
Dortmund jest już pewna awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Teraz
niemieckiej drużynie pozostała walka o zajęcie pierwszego miejsca
w grupie F, co będzie oznaczało teoretycznie łatwiejszego
przeciwnika w fazie pucharowej Champions League. Czy we wtorek plany
ekipie Thomasa Tuchela pokrzyżuje Legia Warszawa?
Foto: Łukasz Skwiot
–
Spodziewam się zupełnie innego przeciwnika niż podczas spotkania w
Warszawie – powiedział Tuchel podczas poniedziałkowej konferencji
prasowej. – Musimy zapomnieć o sytuacji w tabeli, a zwłaszcza o
wyniku pierwszego meczu z Legią. Dokonam kilku zmian w składzie,
aby część piłkarzy odzyskała świeżość. Pamiętajmy jednak,
że nadal każdy punkt jest dla nas cenny. Wpuszczę na boisko tych
zawodników, którzy będą w stanie zagrać na maksimum swoich
możliwości. Musimy dać z siebie sto procent, aby odnieść
zwycięstwo – dodał trener zespołu z Dortmundu.
Pierwsza
potyczka Legii z Borussią została rozegrana 14 września w
Warszawie. Wówczas zespół gości zwyciężył aż 6:0, a łupem
bramkowym podzielili się: Mario Goetze, Sokratis Papastatopulos,
Marc Bartra, Raphael Guerreiro, Gonzalo Castro oraz Pierre-Emerick
Aubameyang.
W
miniony weekend drużyna Thomasa Tuchela pokazała, że jest w bardzo
dobrej dyspozycji. Borussia przed własną publicznością pokonała
1:0 mistrza Niemiec i głównego kandydata do tytułu także w tym
sezonie, czyli Bayern Monachium.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.