W drugim poniedziałkowym meczu kontrolnym PGE GKS Bełchatów przegrał w Ayia Napa z Levskim Sofia 0:1 (0:0). Jedyna bramka meczu padła w 85. minucie.
Mecz z wiceliderem bułgarskiej ekstraklasy mógł się podobać przede wszystkim ze względu na szybkie tempo gry. – Spotkanie nie obfitowało w wiele klarownych sytuacji bramkowych, ale było na co popatrzeć – relacjonuje kierownik GKS Dariusz Marzec. Zespoły grały żywiołową piłkę, a Levski był z pewnością kolejnym dobrym sparingpartnerem, na tle którego bełchatowianie mogli sprawdzić swoją dyspozycję. Z przebiegu meczu GKS nie zasłużył na porażkę, a bramka w końcówce wpadła po rykoszecie, którego Budziłek nie miał szans obronić.
Po meczach z Tobołem Kostanaj, Otelul Galati i Levskim Sofia bełchatowianie zmierzą się w czwartek ze Slovanem Liberec.
Ciekawostka, w zmaganiach o Puchar Polski poprowadzi Raków z ławki dopiero
pierwszy raz. I to od razu w finale na Stadionie Narodowym. – Na teraz liczy się
wyłącznie ten mecz, nie przeszłość, nie przyszłość, tylko żeby wygrać – mówi Łukasz Tomczyk.