Szalony hit Bundesligi! Bayern kończył mecz w dziewiątkę
Sobotni hit Bundesligi pomiędzy Bayerem a Bayernem Monachium dostarczył kibicom ogromnych emocji. Były piękne gole, interwencje VAR, a także dwie czerwone kartki. Ostatecznie Bayern zdołał wywieźć cenny punkt, mimo że kończył spotkanie w dziewięciu.
Sobotni hit Bundesligi zdecydowanie nie zawiódł oczekiwań kibiców. Na stadionie Bayeru zobaczyliśmy prawie wszystko, co w piłce nożnej najciekawsze – szybkie gole, interwencje VAR oraz ogromne emocje, także te negatywne.
Gospodarze rozpoczęli spotkanie znakomicie. Już w 5. minucie Alex Garcia wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie.
Bayern próbował szybko odpowiedzieć i rzeczywiście doprowadził do wyrównania, jednak po analizie VAR bramka została anulowana. To był dopiero początek problemów monachijczyków.
Mimo gry w osłabieniu Bayern nie odpuszczał. Goście znów trafili do siatki, lecz po raz kolejny arbiter nie uznał gola.
Upór monachijczyków został jednak nagrodzony. Na 20 minut przed końcem spotkania Luis Diaz doprowadził do wyrównania i wydawało się, że Bayern złapał właściwy rytm.
Kolumbijczyk z bohatera szybko stał się jednak antybohaterem. W końcówce meczu obejrzał drugą żółtą kartkę i w 85. minucie wyleciał z boiska. Bayern kończył spotkanie w dziewięciu zawodników.
Mimo ogromnej presji gospodarzy „Die Roten” zdołali dowieźć remis do ostatniego gwizdka. Punkt zdobyty w takich okolicznościach może okazać się niezwykle cenny w kontekście walki o mistrzostwo Niemiec.
Po tym meczu Bayern wciąż pozostaje liderem Bundesligi i ma dziewięć punktów przewagi nad drugą w tabeli Borussią Dortmund.
Żukowski znów strzela i oddaje hołd Jackowi Magierze [WIDEO]
Mateusz Żukowski ma fantastyczny sezon i zaliczył już szesnastego gola dla swojej drużyny w tym sezonie. Po bramce Polak oddał hołd Jackowi Magierze. Żukowski prowadzony był przez trenera Magierę w Śląsku Wrocław.
Historia dzieje się na naszych oczach. Kobieta po raz pierwszy poprowadzi klub Bundesligi
Union Berlin ogłosił, że do końca sezonu pierwszą drużynę poprowadzi Marie-Louise Eta. To pierwsza taka sytuacja w historii piłki niemieckiej na jej najwyższym poziomie.