W meczu kończącym 12. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy Ruch Chorzów zagra u siebie z Polonią Warszawa. Głos w sprawie jednego z napastników zabrał trener Młodej Polonii Piotr Stokowiec.
Arkadiusza Piecha, jeszcze z czasów jego gry w Widzewie, Stokowiec pamięta z czasów, gdy był w sztabie szkoleniowym łódzkiej drużyny. – Pozyskaliśmy go do Widzewa na wypożyczenie z Gawina/Ślęzy Wrocław jako młodego i obiecującego zawodnika. W ostatnim przed rozpoczęciem ligi meczu sparingowym, z Ruchem Chorzów, w niegroźnej sytuacji coś zakuło go w kolanie. Okazało się, że zerwał więzadła krzyżowe i czeka go półroczna absencja. Po rehabilitacji nie przebił się do pierwszego składu i nie zdecydowano się go wykupić. Podszedł do Ruchu i bardzo fajnie się rozwinął – powiedział Stokowiec.
– Od momentu odejścia z Widzewa Arek nabrał doświadczenia. O wiele lepiej prezentuje się też fizycznie. Poprawił grę pod presją, utrzymuje się przy piłce i umie rozstrzygać na swoją korzyść pojedynki jeden na jednego. Mimo niskiego wzrostu jest skoczny i potafi dobrze grać głową. To dynamiczny zawodnik, który groźny jest nie tylko w polu karnym, ale też poza nim – komplementuje Piecha trener zespołu ME „Czarnych Koszul”.
– Piech i Maciej Jankowski to młodzi i perspektywiczni zawodnicy. Można powiedzieć, że to dobry kapitał Ruchu. Wiadomo, że zdarzają im się słabsze występy, ale są to piłkarze, którzy mają już określoną wartość. Można powiedzieć, że za małą na Wisłę, Legię, czy Polonię, ale tak naprawdę nie wiadomo, jak graliby w lepszych drużynach – podsumował Piotr Stokowiec.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.