Niewiele osób wie, że Dariusz Pasieka w maju miał dostał ofertę z Jahn Regensburg. Mógł zatem zostać następcą Franciszka Smudy, i po prawdzie niewiele zabrakło, aby tak właśnie się stało.
Smuda szepnął władzom Jahn kilka ciepłych słów na temat Dariusza Pasieki
– Franek, który sam mógł zostać w Jahn, bo miał propozycję pozostania w Ratyzbonie na trzy lata, ale nie był zainteresowany pracą w III lidze, zachował się bardzo ładnie po sezonie. Gdy dyrektor sportowy Franz Gerber zapytał o moje kwalifikacje, Smuda wystawił mi bardzo dobre referencje – ujawnia jeden z trzech Polaków szczycących się najwyższą niemiecką klasą trenerską – Fussball Lehrer – obok Stefana Majewskiego i Tomasza Wałdocha.
– Kontraktu jednak w Regensburgu ostatecznie nie podpisałem, gdyż… zwolniono Gerbera. Nowy dyrektor postawił na inną opcję – dodał Pasieka.
Potem Pasieka mógł zostać szkoleniowcem i dyrektorem sportowym Waldhof Mannheim, był już dogadany na trzy lata z klubem, w którym kiedyś występował, ale w ostatnim momencie wycofał się sponsor i okazało się, iż władz nie stać na wypłacanie gaży na poziomie 5 tysięcy euro miesięcznie. Wygląda na to, że szkoleniowiec, który pracował w czterech niemieckich klubach, oprócz Regensburga i Mannheim, także w Augsburgu i Paderborn, jest bardziej ceniony w Niemczech niż w Polsce. Trochę to dziwne…
Belgijski pomocnik zasili Bayern? Niebawem początek negocjacji
Mistrzowie Niemiec rozpoczynają działania przed zbliżającym się letnim okienkiem transferowym. Jednym z celów Bawarczyków na to lato ma być piłkarz Atalanty – Charles De Ketelaere.