– Drużyna gra coraz lepiej i nie chcę niczego ulepszać. Muszę tylko użyć smaru, aby wszystkie trybiki funkcjonowały – przed spotkaniem Legii z Hapoelem Tel Awiw powiedział trener warszawiaków Maciej Skorża.
– Izraelczycy dobrze radzą sobie w ataku pozycyjnym, ale zepchnięci do defensywy gubią się. Pamiętam Toto Tamuza z Beitaru Jerozolima, który bardzo się rozwinął. Omar Damari również sprawia niemałe problemy. Polecałbym też zwrócić uwagę na Abutbula. Latem do Izraela trafił ciekawy Nigeryjczyk, którym my również się interesowaliśmy. W każdej ofensywnej akcji bierze udział boczny obrońca – Canada. Nie możemy więc pozwolić rywalom na rozwinięcie skrzydeł – tłumaczył szkoleniowiec legionistów.
– W pierwszej kolejce nie zdobyliśmy punktu. Jeżeli jutro nie zdobędziemy „oczka” to znajdziemy się w trudnej sytuacji. Nie wyobrażam sobie, abyśmy nie walczyli o zwycięstwo. Jeżeli marzymy o awansie to musimy wygrywać przed własną publicznością. Wszyscy fachowcy wskazują Hapoel jako najsłabszego rywala w naszej grupie. Jeżeli nie poradzimy sobie z Izraelczykami, to możemy mieć problemy z awansem – kontynuował.
– Wierzę zatem, że w czwartek zagramy bez zbędnego respektu. W tym roku zagramy jeszcze kilka ważnych meczów, co będzie niesamowitym kapitałem dla takich zawodników jak Maciej Rybus,Artur Jędrzejczyk oraz Michał Kucharczyk – zakończył Maciej Skorża.
szymek, „Piłka Nożna” źródło: własne/Legia Warszawa
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.