Sięgnął dna, by się od niego odbić. Kylian Mbappe odpalił w Realu Madryt
Tylko jeden piłkarz w pięciu najsilniejszych ligach Europy strzelił więcej goli w 2025 roku niż Kylian Mbappe. Francuz przegonił demony z początku sezonu i od dobrych kilkunastu tygodni jest prawdziwym liderem Realu Madryt. Wyeliminowanie Manchesteru City i wprowadzenie Królewskich do 1/8 finału Ligi Mistrzów może być dla niego preludium na drodze do piłkarskiej chwały w białej koszulce.
Maj 2022 roku. Cały piłkarski świat aż huczy od plotek o przejściu Mbappe do Realu Madryt za darmo. Niemal wszystkim wydaje się, że ten ruch jest już przesądzony, że klamka zapadła. Tymczasem 21 maja, przed ostatnim ligowym spotkaniem sezonu z Metz, Paris Saint-Germain z wielką pompą ogłasza przedłużenie kontraktu ze swoją gwiazdą do 2025 roku. Z przenosin na Santiago Bernabeu nici. Taki numer Mbappe wywinął klubowi swoich marzeń.
Zimna wojna
Tego, co o Francuzie wypisywali w tamtym czasie kibice Królewskich, nie będziemy przytaczać. Większość komentarzy zwyczajnie nie nadaje się do zacytowania. Miesiąc po tych wydarzeniach sam Florentino Perez w rozmowie z El Chiringuito powiedział: – Ten Mbappe to nie jest mój Mbappe.
Nastąpiło wyraźne ochłodzenie stosunków między zainteresowanymi stronami, a najbardziej radykalni komentatorzy twierdzili nawet, że Mbappe już nigdy nie dołączy do Realu. Ich zdaniem miał to być ten pociąg, który zatrzymuje się tylko raz, a on do niego nie wsiadł.
Chcieć znaczy móc
Czas jednak leczy rany i osłabia pamięć. To po pierwsze. Po drugie – Mbappe wciąż pragnął zagrać w Realu Madryt.
Kiedy latem 2023 roku okazało się, że prolongował umowę z PSG nie o trzy, a o dwa lata z opcjonalnym trzecim rokiem, na który się nie zdecydował, jasne stało się, że temat przeprowadzki do stolicy Hiszpanii jest wciąż żywy. Po kolejnych miesiącach przepełnionych sprzecznymi często doniesieniami i podsycaniem emocji przez media, 3 czerwca 2024 roku Los Blancos wreszcie położyli kres tej męczącej sadze, oficjalnie ogłaszając pozyskanie 26-latka.
Początki bywają trudne…
Fani zapomnieli o przeszłości, Kylian całował klubowy herb w trakcie prezentacji, wszystko miało być jak w filmie. I choć tak też się zaczęło (od gola w debiucie w starciu o Superpuchar Europy z Atalantą w Warszawie), to były to tylko miłe nieprzyjemnego początki.
Francuz potrzebował trzech meczów, żeby w końcu trafić do siatki w La Lidze. Gdy już zaczął strzelać i zanotował serię 4 występów z rzędu z przynajmniej jedną bramką na koncie (dublet z Betisem i po jednej przeciwko Realowi Sociedad, Espanyolowi i Deportivo Alaves), to nabawił się kontuzji mięśniowej, która wykluczyła go z derbowej rywalizacji z Atletico i wybiła ze strzeleckiego rytmu.
Nieustannie na świeczniku
Dziennikarze zwracali uwagę na każdy najmniejszy gest Mbappe. Doszukiwali się w jego mowie ciała braku determinacji, wypalenia, a nawet symptomów depresji. Największe gromy spadały na niego oczywiście po porażkach, których Real doznawał akurat stosunkowo często. Klęska z Barceloną (0:4) czy niepowodzenia w Lidze Mistrzów z Milanem (1:3) i Liverpoolem (0:2) tylko dolewały oliwy do ognia.
Na domiar złego w tej ostatniej konfrontacji francuski atakujący zmarnował rzut karny przy stanie 0:1 dla The Reds. Kilka dni później Królewscy wybrali się do Bilbao, żeby zmierzyć się z miejscowym Athletikiem. Znów musieli jednak przełknąć gorycz porażki, a ich nowa dziewiątka ponownie nie wykorzystała jedenastki. Przed mistrzem świata z 2018 roku otworzyło się piekło.
„Sięgnąłem dna”
– Zły wynik. Duża pomyłka w meczu, w którym liczy się każdy szczegół. Biorę za to pełną odpowiedzialność. To trudny moment, ale to najlepszy czas, żeby zmienić sytuację i pokazać, kim jestem – napisał Francuz w mediach społecznościowych. Był 4 grudnia.
Jednakże tuż przed świętami Bożego Narodzenia Real podjął u siebie Sevillę, którą pokonał 4:2 po dobrym występie całej drużyny. W tym Mbappe, który strzelił pięknego gola i zaliczył asystę. Po tym spotkaniu Francuz bez ogródek skomentował swoje położenie: – W meczu z Athletikiem sięgnąłem dna. To był dobry moment, by zdać sobie sprawę, że muszę dać z siebie maksa dla tej koszulki i grać z osobowością. Pudło z jedenastu metrów na San Mames było momentem przełomowym.
Punkt zwrotny
Od tamtej pory Kylian wystąpił w 16 meczach we wszystkich rozgrywkach i zdobył w nich 14 bramek. Rozkłada się to na 9 trafień w 8 występach w Primera Division, 3 trafienia w 4 występach w Champions League, jedno trafienie w 2 występach w Pucharze Króla oraz jedno trafienie w 2 występach w Superpucharze Hiszpanii.
Robi to jeszcze większe wrażenie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że na przestrzeni całego sezonu 2024/25 w 36 spotkaniach strzelił 24 gole. Licząc od 4 grudnia i potyczki z Athletikiem, 86-krotny reprezentant Francji legitymuje się średnią na poziomie 0,87 gola na mecz. W rzeczonym okresie udało mu się również skompletować pierwszego hat-tricka w barwach Los Blancos. Dokonał tej sztuki 25 stycznia w ligowym starciu z Realem Valladolid.
Mbappe znów wygląda jak Mbappe
Ponadto jest specjalistą od otwierania wyników meczów. W 40 dotychczasowych spotkaniach rozegranych przez Real w bieżącej kampanii zrobił to już 12 razy. Co więcej, kiedy Kylian odnajduje drogę do bramki, Królewscy nie przegrywają, poza jednym wyjątkiem. Ten wyjątek stanowi finał Superpucharu Hiszpanii i bolesna przegrana 2:5 z Barceloną. Te liczby i statystyki są wymiernym potwierdzeniem optycznego wrażenia, jakie 26-latek stwarza na boisku w ostatnim czasie, a szczególnie w 2025 roku.
Rzuca się w oczy, że jest dużo pewniejszy w boiskowych poczynaniach. Z większą ochotą bierze udział w rozegraniu, cofa się, żeby rozpoczynać rajdy z głębi pola, atakuje ze wzmożonym animuszem, a po stracie wraca, żeby jak najszybciej odzyskać piłkę. Zaczął świetnie rozumieć się z kolegami, dzięki czemu nie wygląda już jak ciało obce w zespole Carlo Ancelottiego.
2025 należy do niego
– Gra tutaj to dla mnie wielka szansa i zawsze o tym mówiłem. Wiedziałem jednak, że mogę mieć taki moment i na końcu to było coś dobrego, bo po tamtym meczu [z Athletikiem – przyp. red.] zmieniła się moja mentalność. Patrzyłem na to tak, że nie mogłem prezentować się gorzej, więc teraz mogę jedynie ruszyć do góry, by pokazać, że jestem piłkarzem z wielką jakością i mogę pomagać drużynie Realu – opowiadał Francuz na konferencji prasowej przed styczniowym starciem z Salzburgiem.
Jego mentalna i boiskowa przemiana zainicjowana w Bilbao oswobodziła go, pozwalając mu wejść w buty lidera i najlepszego snajpera Realu Madryt. W 2025 roku w pięciu najsilniejszych ligach Europy tylko Ousmane Dembele z PSG strzelił więcej goli (15) od niego (11) we wszystkich rozgrywkach.
Królewskie wyzwania
W pierwszym meczu z Manchesterem City w 1/16 finału Ligi Mistrzów to właśnie Mbappe doprowadził do wyrównania. Fortuna obecnie sprzyja mu na tyle, że nawet po nieczystym strzale z powietrza i trafieniu futbolówki piszczelem ta i tak wpadła do siatki. W sobotniej rywalizacji z Osasuną, po której więcej mówi się o sędziowaniu niż o samej grze, również zdobył bramkę. Tym razem zachował się jak rasowy środkowy napastnik i po dograniu Fede Valverde z bocznej strefy umieścił piłkę pod poprzeczką.
Po niełatwym początku Mbappe czuje się teraz w Realu jak ryba w wodzie. Zapewne do ostatniej kolejki będzie walczył z Robertem Lewandowskim o koronę króla strzelców La Ligi (w tym momencie Polak ma przewagę 3 trafień: 20 do 17), a dziś ponownie będzie jednym z pierwszoplanowych aktorów rewanżowego pojedynku z City. Być może uda mu się nawet uzyskać angaż do roli tytułowej.
W końcu właśnie po to został sprowadzony na Bernabeu – żeby błyszczeć podczas najważniejszych wieczorów.
1 Komentarz
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Jarosław
19 lutego, 2025 17:00
Super się czyta Pana teksty, merytoryka poziom Top i słownictwo także Top.
Z opóźnieniem przeczytałem tekst Leszka Milewskiego pod tytułem „Sen o Widzewie”. Zaczyna się tak: „Ukułem kiedyś myśl, według której na Widzewie zawsze trwa mecz z Borussią Dortmund. Wchodzisz na stadion, patrzysz na murawę – składy jakby inne. Nie widać Łapińskiego, Citki. Nie widać Sammera, Rickena. Ale jeśli tylko odpowiednio zmrużysz oczy, są. Są jako cień zdarzeń, są jako wieczny punkt odniesienia. Wieczny punkt odniesienia, w którym przyszły triumfator Ligi Mistrzów w końcówce wali po autach, by wywieźć ze skromnej Łodzi remis”.
Optymistyczna elegia dla Legii [Felieton Zbigniewa Rokity]
Kilka lat temu pewien komentator nieco się zagalopował nazywając mecz Piasta z Legią derbami Polski. Dziś na zasadzie „odwróć tabelę, Legia i Piast na czele” to raczej mecze o awans do I ligi, które ku mojemu, jako kibicowi Piasta,
zadowoleniu, Piastunki przegrały. Legia bije własne antyrekordy, ja jednak odczuwam dysonans.
Konsternacja. Które oblicze reprezentacji jest prawdziwe?
Pytanie które oblicze reprezentacji Polski jest prawdziwe? To z piątku przeciw Holandii, która nas uwiodło, czy to z poniedziałku, z koszmarnego meczu na Malcie, które nas przestraszyło?
Lewandowski zatańczył do muzyki Probierza [KOMENTARZ]
Robert Lewandowski w sprawie pozbawienia go opaski kapitana reprezentacji Polski zatańczył tak, jak mu zagrano. Został wskazany palcem przez selekcjonera jako zły kapitan kadry, zawieszając karierę reprezentacyjną, decyzję Michała Probierza jeszcze podżyrował.
Wisienka na neapolitańskim torcie. Czy Napoli nie odda już prowadzenia w Serie A?
Przed nami najbardziej pasjonująca końcówka sezonu Serie A w XXI wieku! Zarówno lider SSC Napoli (79 punktów), jak i wicelider Inter (78) do finiszu przystępują wyczerpane fizycznie i psychicznie. Oba zespoły są jednak gotowe na wykonanie tego ostatniego, decydującego kroku.
Super się czyta Pana teksty, merytoryka poziom Top i słownictwo także Top.