Maciej Skorża po końcowym gwizdku sobotniego meczu z Widzewem odczuwał spory niedosyt, nie zamierzał jednak oceniać pracy arbitra, a zwłaszcza decyzji o przyznaniu łódzkiej drużynie rzutu karnego, po którym padła wyrównująca bramka.
Mając na względzie sparingową potyczką z Sewillą, która zostanie rozegrana w najbliższy wtorek na Stadionie Narodowym w Warszawie, z godziny na godzinę trenerowi Legii poprawia się humor.
– Przyjmując propozycję przedstawicieli Narodowego Centrum Sportu na udział zespołu w towarzyskim meczu z zespołem Premiera Division zdawałem sobie sprawę, że rywal nie wystąpi w najsilniejszym składzie – mówi Skorża. – Nazwa i marka drużyny z Hiszpanii jednak zobowiązuje i jeżeli nawet w jej składzie pojawią się piłkarze tylko z bezpośredniego zaplecza pierwszego zespołu, to przecież my również nie wystawimy najlepszych naszych zawodników na pełne dziewięćdziesiąt minut meczu.
Szkoleniowiec zespołu lidera ekstraklasy podkreśla, że okazja występu na Stadionie Narodowym dla kilku jego piłkarzy, którzy w rundzie wiosennej rzadziej pojawiają się w wyjściowym składzie, będzie formą nagrody i na długo zapamiętanym przeżyciem. Oby zakończoną wygraną jednego z finalistów bieżącej edycji Pucharu Polski.
Mateusz Stolarski zaliczy do udanych swój debiut w roli trenera Widzewa. Łodzianie zremisowali z Legią 1:1. Oba zespoły, jak na klasyk, stworzyły ciekawe widowisko.