Co najmniej kilkaset osób zostało rannych w wyniku wybuchu paniki podczas wspólnego oglądania finału Ligi Mistrzów na Piazza San Carlo w Turynie.
Święto futbolu w Turynie przerodziło się w dramat. Kilkanaście tysięcy osób oglądało na Piazza San Carlo finał Ligi Mistrzów. Rozstawiono tam olbrzymi telebim, na którym fani Juventusu z całego świata obserwowali poczynania swoich ulubieńców w Cardiff.
Kilka chwil po golu Realu Madryt na 3:1 w Turynie wybuchła panika. Właściwie wciąż nie wiadomo co ją wywołało. Włoskie media spekulują, że mogła to być eksplozja petardy, ale też fałszywy alarm terrorystyczny. Faktem jest natomiast, że wielotysięczny tłum stłoczony na placu w jednej chwili zaczął się rozpierzchać. Ludzie tratowali się wzajemnie uciekając w popłochu jak najdalej od centrum placu.
Według doniesień agencji informacyjnej ANSA, rannych zostało co najmniej 200 osób, w tym dwie poważnie. Jednym z nich jest siedmioletni chłopiec, który znajduje się w szpitalu w stanie krytycznym. Ma obrażenia głowy i klatki piersiowej. Z kolejnych doniesień wynika zaś, że obrażenia odniosło nawet 1000 osób.
Serwis seriea.pl podaje, że w Turynie była także liczna grupa kibiców z Polski. Wszyscy oni są jednak bezpieczni i zdrowi.
Wydarzenia z sobotniego wieczoru przypominać mogą Włochom tragedię na Heysel. Przed finałem Pucharu Europy 1985 zginęło 39 osób, po tym jak w wyniku zamieszek kibice zaczęli uciekać z trybun, a ściana jednej z nich runęła pod naporem tłumu.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.