Sensacji nie było. Tottenham pewnie pokonał Bodo/Glimt
Bodo/Glimt swoim dojściem do etapu półfinału tegorocznej edycji Ligi Europy sprawiło wielką niespodziankę. Sporo wskazuje na to, że może to być jednak już koniec ich popisów na Starym Kontynencie.
Drużyna Tottenhamu w pełni podołała roli faworyta i pokonała norweski zespół 3:1. Bramki dla klubu z białej części północnego Londynu zdobyli Brennan Johnson, James Maddison, a także Dominic Solanke (z rzutu karnego).
Na wyróżnienie zasłużył także Pedro Porro, który popisał się cudowną asystą przy bramce Maddisona. Hiszpan znów wniósł wiele pozytywnego wpływu do poczynań Kogutów zarówno w defensywie, jak i ofensywie.
Natomiast honorowe trafienie dla przyjezdnych zanotował Ulrik Saltnes. 32-letni środkowy pomocnik doskonale odnalazł się w polu karnym rywali i sprytnym strzałem zaskoczył Guglielmo Vicario.
W kontekście rewanżu na skandynawskim boisku niewątpliwie jest to bardzo cenne trafienie, które wlało dużo nadziei dla sympatyków Bodo na sensacyjny comeback ich ulubieńców.
Czy rzeczywiście uda im się ponownie zaskoczyć wielu ekspertów? Przekonamy się już za tydzień o godzinie 21:00, gdy rozpocznie się rewanżowa konfrontacja tych dwóch ekip.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.
Wynik 3:1 to rozgromienie???