Ruch Chorzów po bardzo emocjonującym meczu i wielu zwrotach akcji zremisował z Łódzkim Klubem Sportowym 2:2. Remis mocno skomplikował obydwu drużynom cele, jakie im przyświecają w końcówce sezonu. Od Ruchu oddaliło się mistrzostwo, a od Łodzian utrzymanie w Ekstraklasie.
Sobotni mecz przy Cichej był nietypowy, gdyż piłkarzy Ruchu dopingowały tylko dzieci. Było to pokłosiem zamieszek jakie miały miejsce w derbach Górnego Śląska i kary nałożonej przez Komisję Ligi. Niebiescy przy prawie pustych trybunach chcieli zrehabilitować się za blamaż w finale Pucharu Polski. Pomóc w tym miał wracający do składu Arkadiusz Piech.
– Cieszę się, że Arek wraca do pierwszej jedenastki, bo jest w dobrej dyspozycji i liczę na niego w tym meczu – mówił przed meczem trener gospodarzy Waldemar Fornalik.
Szkoleniowiec gospodarzy, mimo tych słów, nie sądził chyba, że jego podopieczny tak szybko da mu powód do radości. Już w 20. sekundzie właśnie Piech wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Łodzianie dopiero po kilku minutach się otrząsnęli i zaczęli prowadzić równą grę z walczącym o mistrzostwo Ruchem. W 15. minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego Macieja Iwańskiego, doskonale wykończył Artur Gieraga, nieoczekiwanie wyrównując wynik spotkania. Obrońca gości strzałem z woleja umieścił piłkę pod poprzeczką bramki Michala Peskovicia.
Łódzki KS z czasem zaczął przeważać i w końcu wyszedł na prowadzenie. W 32. minucie Rafał Kujawa doskonale przyjął piłkę klatką piersiową, zwiódł Rafała Grodzickiego i strzelił ładną bramkę po koźle. Gol był bliźniaczo podobny do trafienia Piecha z początku spotkania. Gospodarze starali się wyrównać jeszcze przed przerwą i nawet trafili do siatki, tyle, że sędzia odgwizdał pozycję spaloną Arkadiusza Piecha. Jak pokazały powtórki arbiter pomylił się w tej sytuacji, a trafienie powinno być zaliczone. Już w doliczonym czasie gry kolejną szansę miał Paweł Abbott, który stanął oko w oko z Pavle Velimiroviciem, jednak przegrał ten pojedynek. Po pierwszych 45 minutach sensacja wisiała w powietrzu.
Na początku drugiej połowy kolejny raz pomylił się sędzia liniowy. Piech zagrywał do Abbotta, który wyszedł sam na sam z bramkarzem, a arbiter stojący na linii podniósł chorągiewkę, chociaż spalonego nie było. Gracze Ruchu byli chyba za szybcy dla trójki pilnującej przepisów w tym spotkaniu. Z każdą minutą gra robiła się coraz bardziej otwarta, a swoje szanse mieli piłkarze obydwu drużyn. Okres tej nieskuteczności skończył się w 66. minucie, gdy Ruch doprowadził do wyrównania. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Gabora Straki delikatnie musnął Piotr Stawarczyk i piłka wpadła do siatki obok Velimirovicia.
Jak nietrudno się domyślić gospodarze postawili wszystko na jedną kartę, chcąc za wszelką cenę wygrać to spotkanie, ale ŁKS nie pozostawał dłużny i także stwarzał zagrożenie pod polem karnym Niebieskich. Do końca gole jednak nie padły i ku rozpaczy jednych i drugich mecz pozostał nierozstrzygnięty.
Górnik rozpędzony! Tak dobrego startu nie było od dekad
Górnik Zabrze ma za sobą kolejny kapitalny tydzień. Trójkolorowi pokonali aktualnego mistrza Polski, którego przeskoczyli w tabeli. Dzięki temu są liderem Ekstraklasy i mają najlepszy start od wielu lat.
Papszun o sytuacji w Legii: mamy taką kadrę, jaką mamy
Trener stołecznego klubu po meczu z Widzewem odniósł się do sytuacji kadrowej swojego zespołu. Obecna rzeczywistość wymaga od Papszuna, zadaniowego, przygotowywania niektórych zawodników na inne pozycje.
Żelijko Kopić zagra z Widzewem Łódź o posadę. Przyszłość trenera Wieczystej wisi na włosku po kolejnej porażce w lidze. Chorwat prowadzi krakowski klub od 26 sierpnia.
Masłowski szczerze o transferach Widzewa. Mówi o Kolourisie
Łukasz Masłowski zdradził kulisy polityki transferowej. Łódzki klub wprowadził nowe zasady kontraktowania zawodników i nie będzie płacił ,,podatku'' za bycie Widzewem.