Roman Kołtoń: Lewandowski doskonale zdał sobie sprawę, że większe szanse ma ze Szczęsnym, aby ten sezon zakończyć z trofeami [FELIETON]
Inaki Pena czy Szczęsny, kto zagra w El Clasico? To pytanie tylko polskich mediów? A skąd! Kilka dni temu tak zatytułowany był choćby felieton w „Mundo Deportivo” autorstwa Xaviera Boscha. „Czy ktoś pamięta coś takiego w 125-letniej historii Barcelony, czyli szukania kogoś na piłkarskiej emeryturze, aby go pozyskać?”.
Bosch pisze: „Kontuzja Ter Stegena spowodowała, że szukało się na bezrobociu lub, co gorsza, wśród tych, którzy już zakończyli granie”. Bosch cytuje Flicka z konferencji prasowej po meczu z Getafe, w którym Pena zagrał na zero, a nie zdarzało mu się to dotychczas często. Niemiec powiedział: „Inaki jest naszym numerem jeden, ale reszta bramkarzy jest bardzo młoda i potrzebujemy kogoś z doświadczeniem”.
Felietonista „MD” przyznaje: „Właśnie to doświadczenie ma Szczęsny i jest świetnym bramkarzem. Nawet jeśli przez ostatnie dwa miesiące tylko rezydował w Marbelli, nie dotykając piłki i paląc papierosy. Teraz może uczestniczyć w Madrid – Barca na żywo, a nawet zostać bohaterem 26 października. Jednak wówczas kariera Inakiego w Barcelonie zostałaby przerwana. W okrutny sposób”.
Roger Torello w tym samym numerze „Mundo Deportivo” napisał: „Szczęsny zdecydował się znowu założyć rękawice, ale zarazem dał do zrozumienia, że nie po to, aby pełnić drugorzędną rolę”. Dziennikarz zaznacza: „Szczęsny ma doświadczenie, niezawodność i łatwiej mu będzie wejść do szatni ze względu na relacje z Lewandowskim”.
Inny kataloński dziennik, „Sport”, poświęca Wojtkowi kolumnę i pisze w tytule „Niesamowita osobowość”. I opowieść zaczyna się od żartu Szczęsnego sprzed kilku lat: „Kiedy byłem w Romie, posadziłem na ławkę rezerwowych Alissona, dziś najlepszego golkipera na świecie. Teraz w Juve moim zmiennikiem jest Gianluigi Buffon, najlepszy bramkarz w historii. Prawdopodobnie to więc ja jestem najlepszy na świecie i w historii”. Szczęsny ma łatwość wypowiadania się, puentowania, kontrowania, żartowania. Nic dziwnego, że Łukasz Wiśniowski żyje ze Szczęsnego od dekady, a już „Foot Truck” czerpał z Wojtka pełnymi garściami – tak jak „Prawda Futbolu” czerpie ze Zbigniewa Bońka.
Viktor Sanchez Llado trenował Szczęsnego w czasie jego reprezentacyjnej przygody – jako członek sztabu Paulo Sousy. I Hiszpan określa Szczęsnego mianem spektakularnego. „Poza boiskiem ma żywą osobowość. Przekazuje wiele radości, dbając o atmosferę i relacje z kolegami. Ale ma też spektakularne warunki fizyczne, świetne wyszkolenie techniczne i silną osobowość” – tak mówi Sanchez Llado o Polaku. „Zdawaliśmy sobie sprawę z jego umiejętności, jednak osobiste spotkanie było mimo wszystko niespodzianką. To bramkarz o niesamowitym charakterze i zdolności podnoszenia się po błędach. To może nawet ważniejsze, niż jego talent”.
Co ciekawe, te błędy Szczęsnego w Barcelonie już prorokuje choćby Wojciech Kowalczyk w rozmowie z „Weszło”. Zdaniem Kowala – smakosza La Liga i fana Barcelony – mogą wynikać ze sposobu gry blaugrany. To pytam Wojciecha Kowalewskiego, jak w skali 1-10 ocenia przygotowanie Szczęsnego do pełnienia roli bramkarza Barcy? Były reprezentant Polski, który ma niesamowicie analityczny umysł, mówi: „Mocne 7, może nawet 8. Rzecz jasna możliwości danego bramkarza zależą też od jego partnerów. Otwieranie gry zależy choćby od tego”.
Kilka miesięcy temu Amazon Prime Video ogłosił, że kręci film o Wojciechu Szczęsnym. Ekipa pracowała już w czasie ostatnich miesięcy w Turynie, w czasie Euro, po karierze. Pojechała choćby na zdjęcia do Włoch, gdy klub przy okazji meczu Juventus – Napoli pożegnał polskiego bramkarza. Ten pięknie pokłonił się kibicom bianconerich. Mecz odbywał się w sobotę, 21 września. 22 września, w niedzielę, Marc-Andre ter Stegen doznał urazu, który wyeliminował Niemca na osiem miesięcy.
Od pierwszych chwil Wiśnia z „Foot Trucka” czy Mateusz Święcicki, dziennikarz Eleven Sports, zaczęli promocję Szczęsnego do Barcelony. Myślę, że tak samo zachowywał się Robert Lewandowski. Lewego napędzała tyleż chęć pomocy rodakowi w przeżyciu niezwykłej przygody, co obsesja zwyciężania. Podejrzewam, że Robert doskonale zdał sobie sprawę, że wobec kontuzji Ter Stegena, większe szanse ma ze Szczęsnym, aby ten sezon zakończyć z trofeami. A ekipa Amazon Prime Video? Otrzymała nieprawdopodobną dogrywkę, ba, rzuty karne, do dokumentu. Gdy Szczęsny w tym tygodniu składał podpis pod umową z Barceloną, śmiało można było zapytać: – Co tu się dzieje? Film kręcą!
Szczęsny nie będzie na sprzedaż po sezonie, więc klub nie będzie inwestował w Wojtka grę na boisku. I brak tradycji angielskiej, gdzie jeden bramkarz gra w lidze, drugi w pucharach. Tak czy inaczej przygoda fajna.
Z opóźnieniem przeczytałem tekst Leszka Milewskiego pod tytułem „Sen o Widzewie”. Zaczyna się tak: „Ukułem kiedyś myśl, według której na Widzewie zawsze trwa mecz z Borussią Dortmund. Wchodzisz na stadion, patrzysz na murawę – składy jakby inne. Nie widać Łapińskiego, Citki. Nie widać Sammera, Rickena. Ale jeśli tylko odpowiednio zmrużysz oczy, są. Są jako cień zdarzeń, są jako wieczny punkt odniesienia. Wieczny punkt odniesienia, w którym przyszły triumfator Ligi Mistrzów w końcówce wali po autach, by wywieźć ze skromnej Łodzi remis”.
Optymistyczna elegia dla Legii [Felieton Zbigniewa Rokity]
Kilka lat temu pewien komentator nieco się zagalopował nazywając mecz Piasta z Legią derbami Polski. Dziś na zasadzie „odwróć tabelę, Legia i Piast na czele” to raczej mecze o awans do I ligi, które ku mojemu, jako kibicowi Piasta,
zadowoleniu, Piastunki przegrały. Legia bije własne antyrekordy, ja jednak odczuwam dysonans.
Konsternacja. Które oblicze reprezentacji jest prawdziwe?
Pytanie które oblicze reprezentacji Polski jest prawdziwe? To z piątku przeciw Holandii, która nas uwiodło, czy to z poniedziałku, z koszmarnego meczu na Malcie, które nas przestraszyło?
Lewandowski zatańczył do muzyki Probierza [KOMENTARZ]
Robert Lewandowski w sprawie pozbawienia go opaski kapitana reprezentacji Polski zatańczył tak, jak mu zagrano. Został wskazany palcem przez selekcjonera jako zły kapitan kadry, zawieszając karierę reprezentacyjną, decyzję Michała Probierza jeszcze podżyrował.
Wisienka na neapolitańskim torcie. Czy Napoli nie odda już prowadzenia w Serie A?
Przed nami najbardziej pasjonująca końcówka sezonu Serie A w XXI wieku! Zarówno lider SSC Napoli (79 punktów), jak i wicelider Inter (78) do finiszu przystępują wyczerpane fizycznie i psychicznie. Oba zespoły są jednak gotowe na wykonanie tego ostatniego, decydującego kroku.
Szczęsny nie będzie na sprzedaż po sezonie, więc klub nie będzie inwestował w Wojtka grę na boisku. I brak tradycji angielskiej, gdzie jeden bramkarz gra w lidze, drugi w pucharach. Tak czy inaczej przygoda fajna.