Niewykluczone, że największą głupotą w opowiadaniu o futbolu jest marginalizowanie roli trenerów. Wszystkie teksty o samograjach, o tym, iż drużyna jest tak dobra, że nie ma znaczenia, kto prowadzi ją z ławki, nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Powiedzcie to Leo Messiemu, który być może jest najlepszym piłkarzem w historii piłki nożnej, a mistrzem świata dotychczas nie został, który od 2015 roku czeka na zdobycie kolejnego Pucharu Mistrzów. Mógłby dostać ataku śmiechu. Efektowna retoryka, nic więcej.
Miliard euro – mniej więcej taką kwotę Barcelona wydała na transfery od sezonu 2015-16! Przełożyło się to na dominację w Hiszpanii, ale w Europie jest daleko od OK. Miliard euro dał na razie trzy razy ćwierćfinał Ligi Mistrzów i raz półfinał, nieznane są rozstrzygnięcia tego sezonu. W przypadku Dumy Katalonii – mało. Barca z wieloma transferami przestrzeliła, ale wcale nie mniejszy błąd popełniła, zatrudniając Ernesto Valverde. To pierwsze w sporym stopniu wynika z drugiego, przecież trener ma wpływ na politykę transferową.
Kluby angielskie przerwały dominację hiszpańskich w Lidze Mistrzów nie tylko dlatego, że Premier League ma najwyższy kontrakt telewizyjny. Takie stawianie sprawy jest uproszczeniem. Przecież Anglicy od dawna są najbogatsi, nic się tu nie zmieniło. Dominacja Hiszpanów skończyła się z innego powodu, czołowe kluby Premier League zaczęły mądrze te pieniądze wydawać, zamiast palić nimi w piecu (nie dotyczy Manchesteru United). Stało się tak dlatego, że zatrudniły najlepszych trenerów na świecie, Juergena Kloppa, Pepa Guardiolę czy Mauricio Pochettino, i oni pokazali Anglikom, na kogo warto przeznaczyć miliony funtów, a kogo należy natychmiast przepędzić. Potrafili najpierw wybrać zawodników, a następnie odpowiednio wykorzystać ich walory. Tanio nie było, Liverpool wydał na transfery w analogicznym do Barcelony okresie 600 milionów euro. Do miliarda wciąż jednak daleko.
Robert Lewandowski był w doskonałej formie jesienią, może nawet życiowej, nie dzięki pracy w Bayernie Monachium Niko Kovaca, a pomimo pracy w Bayernie Niko Kovaca. Chorwat był niepasującym elementem w układance Bawarczyków. Jego zespołu nikt nie stawiał w roli faworyta Ligi Mistrzów. Kilka miesięcy później nie brakuje głosów, że jednak Bayern faworytem jest. Co się zmieniło? Przecież nie forma kapitana reprezentacji Polski. Zmienił się trener.
Jedna decyzja, która przeistoczyła zespół silny, ale chimeryczny, męczący, w walec rozjeżdżający kolejnych rywali. Drużyna pod wodzą Hansiego Flicka rozegrała 30 meczów, dwa przegrała, jeden zremisowała i aż 27 wygrała! Rok 2020 to 20 spotkań – jeden remis, reszta to zwycięstwa! Komitet Wykonawczy UEFA zdecydował jednak, że finał Champions League odbędzie się 23 sierpnia.
I diabli wiedzą, czy dla zawodników z Monachium to lepiej, że wypoczną i zresetują głowy przed powrotem rozgrywek, czy może korzystniej byłoby, gdyby weszli w rywalizację, pozostając w rytmie meczowym. W tym rozdaniu jednak fundamentalna dla sukcesu w Europie karta, właściwy trener, trafiła do nich.
PRZEMYSŁAW PAWLAK
FELIETON UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA” (nr 25/2020)
Trener Chicago Fire schlebia Lewandowskiemu! „Przekonają się na własne oczy”
Robert Lewandowski oficjalnie został zaprezentowany nowym napastnikiem Chicago Fire. Sprawdź, jak o kapitanie reprezentacji Polski wypowiedział się jego nowy szkoleniowiec.
Zbigniew Boniek w… reprezentacji Włoch? Jest brany pod uwagę
Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej może zostać zatrudniony w federacji kraju, w którym mieszka na co dzień. Sprawdź, o jakie stanowisko chodzi!