Wisła Kraków w czwartek przegrała w Lidze Europy z Fulham Londyn 1:4. Musiałoby dojść do cudu, aby Biała Gwiazda awansowała do kolejnej rundy, ale z gry zespołu i tak zadowolony był Robert Maaskant.
Na pomeczowej konferencji prasowej Maaskant wygłosił nieco zaskakującą opinię. – Po całym zamieszaniu z naszymi serbskimi zawodnikami zadecydowałem, że nie będę zmieniał składu w ostatniej chwili i nie wstawię ich do podstawowej jedenastki. Uważam, że w składzie, w którym zagraliśmy, spisaliśmy się nieźle. Wiem, że brzmi to dziwnie, gdy przegrywa się 1:4 – powiedział holenderski szkoleniowiec.
Trener Wisły podziękował kibicom za duże wsparcie podczas meczu rozgrywanego w Londynie. – Chciałem podkreślić, że nasi kibice stworzyli wspaniałą atmosferę w trakcie meczu. Czuliśmy się tak, jakbyśmy grali u siebie w meczu w Londynie. To było bardzo miłe, miło zobaczyć, że Wisła może mieć też tak duże wsparcie także za granicą, bo wiem, że wiele osób, które były dziś na trybunach, mieszka na co dzień w Anglii – zakończył Maaskant.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.