Remis w Splicie, czyli sprawa wciąż otwarta [KOMENTARZ]
Choć Raków wyszarpał wyjazdowy remis 2:2 z Hajdukiem w ostatniej akcji meczu, pod jego szatnią nie było entuzjazmu. „Wynik nie jest zły, ale nie jest też dobry” – brzmiało ogólne przesłanie i trudno się z nim nie zgodzić, choć rewanż na swoim stadionie atutem oczywiście jest.
Jeżeli chodzi o popularność, Hajduk nie ma w Splicie żadnej konkurencji. W Dalmacji kibicuje mu według przeprowadzonej ankiety trzy czwarte fanów futbolu, a w całej Chorwacji jedna czwarta. O tym, jak wielkim jest klubem, można było się przekonać już na ponad dwie godziny przed meczem z Rakowem, gdy na położony nad brzegiem Adriatyku stadion Poljud, zewsząd ciągnęli jego sympatycy. „Torcida” ze Splitu jest najstarszą grupą ultras w Europie, jej początki sięgają roku 1950, a ślady aktywności widać dosłownie wszędzie, gdzie się w mieście nie obejrzeć, na każdym murze, ścianie, witrynach sklepowych. Fani wspierają swój klub bez względu na wyniki, co nie znaczy, że tych dobrych nie oczekują. Ba, są ich wyjątkowo stęsknieni, bo Hajduk na mistrzostwo kraju czeka już 21 lat, a na awans do fazy zasadniczej europejskich pucharów 16! Jak na tak wielki klub to wyjątkowo długo.
SZCZĘŚCIE MAKUCHA SZCZĘŚCIEM FADIGI
– Będzie gorąco, publiczność pewnie będzie mocno wspierać rywala, ale chcemy wrócić do domu z dobrą zaliczką. Ważne, żeby robić swoje, nie spuszczać głowy. Choć gramy na wyjeździe, chcemy narzucić swoje warunki – mówił przed meczem Oskar Repka i jako żywo nie blefował, bo spotkanie zaczęło się dość niespodziewanie, właśnie od odważnych ataków Medalików. Trener Dawid Kroczek przyznał po spotkaniu, że taki był plan. Niestety nie udało się go zmaterializować w postaci szybko zdobytego gola.
Na przedmeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec Częstochowian, pytany, czy ma już w głowie skład, odpowiedział, że tak, ale zastrzegł: – W ostatniej chwili zawsze może się coś zmienić. I faktycznie, szykowany do pierwszego składu Patryk Makuch, w chwili gdy jego koledzy wychodzili na rozgrzewkę, był już w drodze do Polski, by czym prędzej dołączyć do małżonki spodziewającej się rozwiązania. – Byliśmy na tę sytuację przygotowani, Patryk ma najważniejszy dzień w swoim życiu, narodziny dziecka. Nie wyobrażałem sobie, żebym kazał mu grać, to są sprawy ponad wszystkim. Patryk pojechał do domu, ale w drużynie jest wielu zawodników. Wszystko dzieje się po coś, wierzę w taką tezę i dzisiaj to się sprawdziło – komentował Kroczek.
Trener miał na myśli oczywiście fakt, że zawodnikiem, który finalnie dał Rakowowi remis był Lamine Diaby-Fadiga, który w wyjściowej jedenastce pojawił się w miejsce Makucha. Na błysk Fadigi kibicom Rakowa, których do Splitu przyjechało dokładnie 123, przyszło jednak czekać aż do ostatniej akcji meczu. – Mówiłem siedzącemu obok mnie wiceprezesowi Dawidowi Krzętowskiemu, że ten Lamine gra ok, ale przydałoby się coś więcej, no i w końcu to zrobił – uśmiechał się po spotkaniu Wojciech Cygan, prezes Rakowa.
JEDNEGO WIĘCEJ TRUDNIEJ
Raków zagrał w Splicie dobrą pierwszą połowę. Trener Kroczek skłonny był nawet zgodzić się, przed obejrzeniem jej na video, że chyba najlepszą w tym sezonie. Nie potrafił jednak zamknąć jej objęciem prowadzenia, bo Michael Ameyaw w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił w słupek. Zemściło się to zaraz po przerwie, bo gospodarze po wyjściu z szatni bardzo szybko wyszli też na prowadzenie. Kroczek na gorąco nie mógł zrozumieć, skąd wziął się tak zły początek drugiej odsłony w wykonaniu jego zespołu. Wydaje się, że przyczyną mogły być roszady w linii obrony. Uraz zgłosił Stratos Svarnas, na jego pozycję przeszedł w tej sytuacji Fran Tudor, a w miejsce kapitana pojawił się rezerwowy Gaucho i to on w największym stopniu odpowiada za straconego gola, bo nie zdążył z blokiem.
Fot. Grzegorz Misiak / PressFocus
W tym momencie można było mieć sporo obaw o dalsze losy spotkania, bo Hajduk ostro ruszył za ciosem. Stworzył dwie bardzo dobre szanse (pierwszą po błędzie przy wyprowadzeniu, generalnie bardzo dobrze broniącego Kacpra Trelowskiego), ale na szczęście ich nie wykorzystał, a potem za sprawą brutalnego faulu Albańczyka Pajazitiego na Fadidze, musiał skupić się na obronie, bo od 55. minuty grał w dziesiątkę. – Czerwona kartka była oczywista, atak na Lamina był bardzo brzydki – opisywał sytuację z perspektywy boiska Repka.
Grając przez czterdzieści minut z przewagą gracza, Raków wyglądał jednak znacznie gorzej niż przed przerwą. Finalnie doprowadził do remisu, ale wcześniej nie stworzył poza główką Tomasza Pieńki w zasadzie żadnej groźnej sytuacji. To wręcz Hajduk po jednej z kontr był bliższy gola po strzale Marko Livaji. – Gra jednego więcej jest tak naprawdę łatwiejsza tylko dla obrońców, bo zostaje im do krycia tylko jeden wysunięty gracz. W ataku jest dalej tak samo trudno, bo wciąż jest czterech obrońców i pomocników, do tego jeszcze bliżej siebie ustawionych – tłumaczył po spotkaniu Władysław Koczerhin.
WYKORZYSTAĆ ATUT SWOJEGO BOISKA
Ostatecznie oczywiście to dobrze, że Raków remis wyszarpał, ale jak podsumował Kroczek: – Sprawa awansu jest wciąż otwarta. – Hammarby po remisie w Częstochowie wyjeżdżało zadowolone i jak się okazało przedwcześnie. W futbolu wystarczy jakaś przypadkowa czerwona kartka i wszystko może się błyskawicznie posypać – przestrzega Wojciech Cygan.
Generalnie Hajduk potwierdził, że za znaczącą marką nie stoi dziś wielki zespół. Nie jest przypadkiem, że w poprzednich pucharowych edycjach odpadał z drużynami z Kazachstanu czy Malty. Dowiódł o czym wiedziano wcześniej, że znacznie groźniejszy jest w ataku, a dużo słabszy w obronie Nie znaczy to jednak, że można go lekceważyć, bo zawodników jakościowych też ma i w Częstochowie – bez wsparcia, ale też i presji swoich fanatycznych kibiców – bez wątpienia zrobi wszystko, by po 16 latach przerwy do fazy zasadniczej pucharów w końcu się jednak dostać. Ograny w Europie Raków ma jednak argumenty, by mu na swoim stadionie to nie pozwolić.
2 komentarzy
najstarszy
najnowszyoceniany
Habibi
21 sierpnia, 2026 12:20
Diaby to kolejna kompromitacja Maslowskirgo. Oddal go prawie za darmo czyli za Drachala. Wie ktos gdzie i jak gra Drachal??? Bo Diaby bawi sie w Splicie!
przemek
21 sierpnia, 2026 17:44
Z Hajduka tylko nazwa została, ale to i tak wystarczy na Raków w rewanżu.
Włoskie media chwalą Polaków. Zebrali komplementy za mecz w Lidze Konferencji
Atalanta Bergamo odniosła pewne zwycięstwo nad Pafos. W obu drużynach wystąpił Polak. Zarówno Nicola Zalewski, jak i Radosław Majecki mogli zaliczyć swoje występy do udanych.
UEFA potwierdza. Dwa polskie kluby pewne gry w fazie ligowej europejskich pucharów w kolejnym sezonie!
UEFA zatwierdziła kalendarz rozgrywek klubowych na sezon 2027-28. Polska po raz pierwszy już przed startem sezonu ma zagwarantowany udział dwóch drużyn w fazie ligowej europejskich rozgrywek.
Medaliki za burtą, co dalej z Kroczkiem? [KOMENTARZ]
Przez ponad 210 minut dwumeczu z Hajdukiem Raków nawet przez chwilę nie był na prowadzeniu. Trudno więc mieć wątpliwości, stawiając pytanie, czy z Europą pożegnał się zasłużenie.
Diaby to kolejna kompromitacja Maslowskirgo. Oddal go prawie za darmo czyli za Drachala. Wie ktos gdzie i jak gra Drachal??? Bo Diaby bawi sie w Splicie!
Z Hajduka tylko nazwa została, ale to i tak wystarczy na Raków w rewanżu.