Kai Havertz, 20-letni pomocnik bądź napastnik Bayeru Leverkusen, najlepszy piłkarz ostatnich kolejek Bundesligi, jasno deklaruje, że w przyszłym sezonie chce grać w Lidze Mistrzów. Piłkarzem oprócz ekip czołówki angielskiej Premier League, do której jednak zawodnika nie ciągnie, zainteresowane są Real Madryt (o czym donosi dziś „Marca”) oraz Bayern Monachium. Wygląda na to, że oba kluby będą kibicowały Die Werkself, by ci… zajęli na mecie sezonu co najmniej czwarte miejsce.
Kai Havertz jest ostatnimi czasy jednym z najbardziej rozchwytywanych zawodników świata. (fot. Reuters)
W takiej sytuacji Havertz zgodziłby się jeszcze przez sezon pozostać na BayArena, co znacznie obniżyłoby cenę za niego. Obecnie Bayer życzy sobie za swą gwiazdę około stu milionów euro, co w aktualnej sytuacji jest trudne do zaakceptowania nawet dla finansowych potentatów. Gdy będzie bliżej końca wygasającej w 2023 roku umowy, cena siłą rzeczy spadnie. Bayern i Real skłonne są poczekać rok i mniej zapłacić. Jednak można postawić tezę, że zawodnika trzeba będzie kupić tego lata, płacąc bez targowania się tyle, ile zażyczy sobie sprzedawca. Jest zbyt wielu chętnych, to niemożliwe, by wszyscy zrezygnowali!
W 2020 roku, licząc wszystkie rozgrywki, Havertz wystąpił w 17 meczach, w których strzelił 12 goli i zaliczył 7 asyst. W czterech pierwszych kolejkach Bundesligi po wznowieniu rozgrywek, w których trener Peter Bosz ustawił go na pozycji środkowego napastnika, zdobył pięć bramek! Najmniej zachwycony grą podopiecznego pozostaje, co ciekawe, jego trener, który po pierwszym majowym meczu, z Werderem, stwierdził: – Kai wcale nie zaliczył dziś jakiegoś fenomenalnego spotkania. Potrafi grać o wiele lepiej, stać go na znacznie więcej.
Real Madryt marzy o sprowadzeniu tego lata dwóch zawodników z Bundesligi: Havertza oraz Erlinga Haalanda z Borussii Dortmund, z której do klubu z Santiago Bernabeu może także wrócić Achraf Hakimi.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.