Na zakończenie 13. kolejki rozgrywek PKO BP Ekstraklasy Raków Częstochowa zremisował na własnym boisku z Widzewem Łódź 1:1. Częstochowianie długo mieli problem ze znalezieniem swojego właściwego rytmu gry w tym meczu, przez co nie wykorzystali straty punktów w tej serii gier przez drużyny wyżej znajdujące się w tabeli.
Mecz bardzo dobrze rozpoczęli goście, którzy niespodziewanie w 3. minucie rywalizacji jako pierwsi objęli prowadzenie. Mato Milos bardzo dobrze dośrodkował piłkę w pole karne z prawego skrzydła, gdzie najwyżej wyskoczył Mateusz Żyro, który strzałem głową przy lewym słupku otworzył wynik spotkania. Gospodarze, którzy mieli problemy, aby znaleźć swój rytm gry w pierwszych minutach rywalizacji, mogli odpowiedzieć w 10. minucie spotkania, ale wtedy strzał Bartosza Nowaka z pola karnego bez problemu wybronił Henrich Ravas.
Później gospodarze starali się w coraz większym stopniu przejąć inicjatywę na boisku, ale nie mieli sposobu na sforsowanie dobrze zorganizowanej w pierwszej połowie defensywy Widzewa. W 23. minucie meczu swoją szansę na gola miał Ante Crnac, ale uderzenie głową napastnika Rakowa poleciało obok lewego słupka bramki gości.
Częstochowianie kolejną dogodną okazję na wyrównanie mieli w 38. minucie rywalizacji, ale strzał głową Johna Yeboaha poleciał wprost w Ravasa. Nieskuteczność i słabszą pierwszą połowę częstochowian, tuż przed przerwą mogli wykorzystać goście. Jednak Dominik Kun w 42. minucie meczu, uderzając z linii pola karnego gospodarzy trafił wprost we Vladana Kovacevicia.
Goście bardzo dobrze mogli wejść również w drugą połowę. W 49. minucie groźny strzał zza pola karnego oddał Kun, ale Kovacević zdołał ją jednak przenieść nad poprzeczką. Natomiast mistrzowie Polski w dalszym ciągu nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Ravasa. W grze gospodarzy było wiele niedokładności, błędów technicznych czy prostych strat w rozegraniu piłki.
Mimo wszystko mistrzowie Polski prezentowali się lepiej niż w pierwszej połowie, a dodatkowo udało im się doprowadzić do wyrównania. W 66. minucie Jean Carlos Silva dopadł do odbitej piłki przy linii pola karnego i strzałem przy lewym słupku strzelił swojego drugiego gola w tym sezonie w Ekstraklasie. Brazylijczyk mógł ustrzelić dublet po strzale głową w 74. minucie, ale piłkę z linii bramkowej wybił wówczas Marek Hanousek.
Mistrzowie Polski później jednak nie byli w stanie cierpliwie i spokojnie wypracować drugiego gola w końcówce spotkania. Tego spokoju oraz dokładności brakowało również graczom Widzewa. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry z dystansu uderzył Władysław Koczergin, ale trafił wówczas wprost w Ravasa. Ostatecznie jednak mecz zakończył się podziałem punktów, co z przebiegu spotkania wydaje się być sprawiedliwym rezultatem.
PZPN już zadecydował?! Tegoroczny Superpuchar Polski to nie wszystko
W południe gruchnęła wiadomość, że PZPN rozważa przeniesie meczu o Superpuchar Polski do Wrocławia. Teraz "Gazeta Wrocławska" donosi, że decyzja w tej sprawie została już podjęta.
Arka Gdynia uległa Termalice na własnym terenie, co pogrzebało jej matematyczne szanse na utrzymanie się w Ekstraklasie. Obejrzyj skrót najciekawszych wydarzeń z tego szalonego spotkania!
Znamy mistrza oraz dwóch spadkowiczów. Oto tabela Ekstraklasy przed sobotnim finiszem
Poniedziałkowy mecz Arki Gdynia z Termaliką wskazał nam drugiego spadkowicza, którym zostali właśnie Arkowcy. Sprawdź, jak wygląda pozycja poszczególnych drużyn przed 34. kolejką.
Bruk-Bet zatopił Arkę. Poznaliśmy drugiego spadkowicza
Arka Gdynia prowadziła z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza 2:1, by w ostatnim kwadransie stracić dwa gole. Porażka z zespołem Marcina Brosza oznacza dla żółto-niebieskich degradację do Betclic 1 ligi.