Przemysław Iwańczyk: generacja, która odbija się od ściany [FELIETON]
To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać. Stefanowi Kisielewskiemu, człowiekowi o szerokich horyzontach, daleko było do świata sportu, jego słowa doskonale opisują perspektywę, jaka rozciąga się przed selekcjonerem reprezentacji Polski, generalnie przed naszym futbolem.
Wystarczyło zebrać nazwiska wszystkich obecnych i potencjalnych reprezentantów, by zatrwożyć się, że w polskim futbolu dobrze już było. Kwerendy piłkarzy aspirujących do występów w kadrze dokonał dziennikarz Viaplay Marcin Borzęcki i wprowadził w niemałe zdumienie nawet największych optymistów.
Odbijanie od ściany
Zaczął od Kamila Piątkowskiego i jego najnowszej próby odbudowy w tureckiej Kasimpasie, ale lista zawiera w sumie aż 31 nazwisk graczy, którzy coraz rzadziej przebijają się w czołowych ligach, a coraz częściej zwiedzają futbolowe peryferie. To ludzie w przedziale wiekowym 21-28 lat, a więc w kwiecie piłkarskiego wieku, którzy właśnie teraz powinni być filarami drużyny trenera Michała Probierza.
Kacper Urbański, Jakub Kamiński, Jakub Moder, Kacper Kozłowski, Michał Skóraś, Mateusz Wieteska… – to wszystko zawodnicy, na których miała opierać się reprezentacja, zapewniano nas zewsząd, że to generacja, która podbije Zachód, a na pewno nawiąże do niezłej reprezentacji Adama Nawałki wojującej blisko dekadę temu na francuskim Euro.
Tymczasem zamiast wchodzić na szczyt swoich karier, oni odbijają się od ściany, poszukują, próbują się odbudować, do gry na Zachodzie są nieprzystosowani, a prawidłowość ta dotyczy nawet największych nadziei naszej piłki. Przypomnę tylko, że wypychany z Romy Nicola Zalewski nominowany był do tytułu Piłkarza Roku w niedawnym plebiscycie „Piłki Nożnej”, a uznany za Odkrycie Roku wspomniany już Urbański musi zbierać minuty w najgorszym zespole Serie A.
Budowanie
Na marginesie, czasownik budować w rozmaitych jego formach wszedł do kanonu języka opisującego polski futbol. Piłkarze się odbudowują, kolejni selekcjonerzy z trenerem Probierzem kadrę notorycznie przebudowują, z boiska również bardzo często pada komenda „odbuduj”, kiedy idzie o powrót do wyjściowego ustawienia.
Problem w tym, że budujemy ze słabego materiału i nie wystarczyłoby szpalt całego tygodnika, by ustalić, skąd taki stan rzeczy i kto jest temu winien. Łatwiej o wniosek płynący z tego zestawienia – Polacy wyjeżdżający za granicę nie są gotowi na stawiane im w nowej rzeczywistości wymagania, ponieważ hamuje ich ograniczony potencjał, lub robią to za szybko, nie przechodząc wcześniej kolejnych szczebli piłkarskiej edukacji w kraju.
Eksperymenty
Jest też inna, dość przykra dla nas konstatacja, że polscy piłkarze młodszych generacji nie są na wyzwania profesjonalnego futbolu gotowi pod względem fizycznym. I tu dopiero można załamać ręce, bo liczba i powaga trapiących ich kontuzji jest zatrważająca. Najnowsze przykłady Filipa Marchwińskiego czy Pawła Bochniewicza, którzy zerwali więzadła krzyżowe w kolanie, nie są odosobnione. Wcześniej z tą samą poważną kontuzją zmagali się m.in. Bartosz Białek, nie mówiąc już o epopei kolanowej Arkadiusza Milika czy Bartosza Kapustki, którzy szli pod nóż z tym samym urazem więcej niż raz.
Wracając do zasobów, nie wiemy, co czeka nas po wycofaniu przepisu o młodzieżowcu, co zapowiedział już PZPN. Jest to taki sam eksperyment, jak jego wprowadzenie kilka lat temu, ale dość ryzykowny, bo potrzeba rozwijania młodych zawodników w naturalny sposób zaginie. Co za tym idzie, wyjeżdżający z Polski będą mieli tego przygotowania do wyzwań jeszcze mniej, a tendencja, by ich wypychać z kraju z pewnością nie ustanie.
Tak czy owak ponura czeka nas perspektywa, bo ze wspomnianej grupy poszukujących odbudowy piłkarzy musi czerpać trener Probierz. Dotychczas narzekał tylko na obrońców, którzy nie zachowują rytmu meczowego, choroba przenosi się niestety na pozostałe formacje – oczywiście poza bramką, bo tu akurat możemy być spokojni.
Wiemy, że w futbolu – jak w każdej dziedzinie – wszystko przebiega w okresach koniunktury, ale chyba nikt nie sądził, że tak szybko doczekamy powrotu czasów, kiedy informacje o występach Polaków w ligach duńskiej, tureckiej czy nawet meksykańskiej będą dla selekcjonera jednymi z najważniejszych.
Z opóźnieniem przeczytałem tekst Leszka Milewskiego pod tytułem „Sen o Widzewie”. Zaczyna się tak: „Ukułem kiedyś myśl, według której na Widzewie zawsze trwa mecz z Borussią Dortmund. Wchodzisz na stadion, patrzysz na murawę – składy jakby inne. Nie widać Łapińskiego, Citki. Nie widać Sammera, Rickena. Ale jeśli tylko odpowiednio zmrużysz oczy, są. Są jako cień zdarzeń, są jako wieczny punkt odniesienia. Wieczny punkt odniesienia, w którym przyszły triumfator Ligi Mistrzów w końcówce wali po autach, by wywieźć ze skromnej Łodzi remis”.
Optymistyczna elegia dla Legii [Felieton Zbigniewa Rokity]
Kilka lat temu pewien komentator nieco się zagalopował nazywając mecz Piasta z Legią derbami Polski. Dziś na zasadzie „odwróć tabelę, Legia i Piast na czele” to raczej mecze o awans do I ligi, które ku mojemu, jako kibicowi Piasta,
zadowoleniu, Piastunki przegrały. Legia bije własne antyrekordy, ja jednak odczuwam dysonans.
Konsternacja. Które oblicze reprezentacji jest prawdziwe?
Pytanie które oblicze reprezentacji Polski jest prawdziwe? To z piątku przeciw Holandii, która nas uwiodło, czy to z poniedziałku, z koszmarnego meczu na Malcie, które nas przestraszyło?
Lewandowski zatańczył do muzyki Probierza [KOMENTARZ]
Robert Lewandowski w sprawie pozbawienia go opaski kapitana reprezentacji Polski zatańczył tak, jak mu zagrano. Został wskazany palcem przez selekcjonera jako zły kapitan kadry, zawieszając karierę reprezentacyjną, decyzję Michała Probierza jeszcze podżyrował.
Wisienka na neapolitańskim torcie. Czy Napoli nie odda już prowadzenia w Serie A?
Przed nami najbardziej pasjonująca końcówka sezonu Serie A w XXI wieku! Zarówno lider SSC Napoli (79 punktów), jak i wicelider Inter (78) do finiszu przystępują wyczerpane fizycznie i psychicznie. Oba zespoły są jednak gotowe na wykonanie tego ostatniego, decydującego kroku.