19 maja bieżącego roku Arjen Robben był kapitanem drużyny Groningen, która uległa Utrechotwi w play-offowej rywalizacji o udział w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Jak się okazuje, był to ostatni mecz Holendra w karierze.
Arjen Robben znów zakończył karierę. (fot. Łukasz Skwiot)
Drugi ostatni mecz Holendra w karierze – trzeba napisać. 37-latek już po raz drugi odwiesza bowiem korki na kołku. Po raz pierwszy zrobił to w 2019 roku. Wówczas wygasł jego kontrakt z Bayernem Monachium, a Robben udał się na zasłużoną emeryturę.
Ta potrwała jednak zaledwie rok, w trakcie którego Holender tak stęsknił się za futbolem i czuł się na tyle dobrze, że postanowił wrócić na boisko. Chciał to zrobić w koszulce klubu, w którym się wychował, i to mu się udało. Groningen przyjęło go z otwartymi ramionami.
To, czego chciały serce i umysł, nie do końca podobało się reszcie ciała zawodnika. W efekcie przez kilka miesięcy zmagał się on z urazem łydki i w sezonie 2020-21 rozegrał tylko 7 meczów. Zaliczył w nich 2 asysty.
Dziś Robben poinformował, że kończy z piłką na zawodowym poziomie. W wydanym oświadczeniu podkreślił, iż była to bardzo trudna decyzja. Podziękował też wszystkim, którzy go wspierali.
Beste voetbalvrienden,
Ik heb besloten om te stoppen met mijn actieve voetbalcarrière. Een heel moeilijke keuze. Ik wil iedereen bedanken voor alle hartverwarmende steun!
W trakcie długiej kariery piłkarskiej Arjen Robben wystąpił w 710 meczach. Dla reprezentacji Holandii, Groningen, PSV Eindhoven, Chelsea, Realu Madryt i Bayernu Monachium zdobył 246 bramek i zanotował 200 asyst. Zdobył między innymi mistrzostwa Holandii, Anglii, Hiszpanii i Niemiec, wiele krajowych pucharów, a także Ligę Mistrzów. Był członkiem drużyny narodowej, która w 2010 roku została wicemistrzem świata, a w 2014 roku sięgnęła na mundialu po brązowy medal.
Wygranie MLS jest trudniejsze niż Ligi Mistrzów? Mistrz świata nie ma wątpliwości
Zawodnik Interu Miami – Rodrigo De Paul po wygraniu MLS stwierdził, że zdobycie najważniejszego trofeum w Stanach Zjednoczonych jest trudniejsze niż wygranie Ligi Mistrzów.