Pierwszy mecz 11. kolejki Premier League zakończył się podziałem punktów. Burnley zremisowało na swoim terenie z Evertonem (1:1).
Carlo Ancelotti ponownie nie miał powodów do zadowolenia (fot. Reuters)
Everton w ostatnich tygodniach mocno spuścił z tonu i wydawało się, że mecz na Turf Moor będzie dla podopiecznych Carlo Ancelottiego idealną okazją, by wrócić na właściwe tory. Burnley nie ma w tym sezonie zbyt wielu czysto piłkarskich argumentów, co najdobitniej pokazał ostatni wyjazdowy mecz z Manchesterem City, który The Clarets tradycyjnie przegrali w stosunku (0:5).
Warto było jednak pamiętać, że drużyna prowadzona przez Seana Dyche’a całkiem nieźle radziła sobie w przeszłości z Evertonem, a jakby tego było mało, wygrała ostatnie domowe starcie z Crystal Palace, co na pewno dodało gospodarzom nieco pewności siebie.
Spotkanie zaczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy. Już bowiem w trzeciej minucie piłkę przed polem karnym przejął Robbie Brady, który miał nieco miejsca i zdecydował się na strzał. Przymierzył idealnie i chociaż Jordan Pickford wyciągnął się jak długi, to nie zdołał sięgnąć futbolówki.
Everton długo nie potrafił złapać właściwego rytmu i przez niemal całą pierwszą połowę bił głową w mur. Piłkarze Burnley mieli z kolei znakomitą okazję na podwyższenie rezultatu, jednak Chris Wood przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem.
Kiedy wydawało się, że przed przerwą kolejnych goli nie zobaczymy, goście w końcu się obudzili. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Richarlison dograł przed bramkę do najlepszego strzelca The Toffees, Dominica Calverta-Lewina, a ten na wślizgu wepchnął piłkę do siatki.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze wyczuli słabość rywala i szukali swojej szansy na zdobycie zwycięskiego gola. Pickford dwukrotnie musiał ratować skórę swoim kolegom z pola, a ci robili niewiele, by zgarnąć pełną pulę.
11 – Dominic Calvert-Lewin has scored more goals from inside the box than any other player in the top five European leagues this season. Textbook. pic.twitter.com/y9IvlHvJel
Z hukiem spadli z Premier League. To może być ich nowy trener
Burnley nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Premier League. Do końca sezonu zespół poprowadzi Michael Jackson, który tymczasowo przejął schedę po Scottcie Parkerze. Tymczasem media wskazały menedżera mogącego od przyszłego sezonu na stałe przejąć stery w ekipie The Clarets.