Remis na zakończenie weekendowych zmagań w Premier League. Starcie Wolverhampton z Southampton zakończyło się podziałem punktów (1:1).
Świeci zdobyli punkt na trudnym terenie (fot. Reuters)
Na zakończenie zmagań w tej kolejce ligi angielskiej kibice otrzymali naprawdę smakowity kąsek. Za taki mecz należało bowiem uznać starcie na Molineux, gdzie spotkali się piłkarze drużyny, która mają sporo do zaoferowania w grze ofensywnej.
Dużo lepiej na dystansie sezonu prezentowali się Święci, którzy w pięciu ostatnich kolejkach odnieśli cztery zwycięstwa i raz zremisowali. Przed pierwszym gwizdkiem było wiadomo, że jeśli zawodnicy Ralpha Hasenhuttla wygrają, to awansują w tabeli aż na trzecie miejsce.
Od początku spotkania nieco lepiej prezentowali się gospodarze, jednak z ich akcji zaczepnych nic nie wynikało. Alex McCarthy był w kilku przypadkach zmuszony do interwencji, ale w żadnej sytuacji jego umiejętności nie zostały poważnie przetestowane.
Ofensywne poczynania gospodarzy ewidentnie się nie kleiły i skromny dorobek bramkowy Wilków w tym sezonie po prostu nie mógł dziwić. Piłkarze Southampton prezentowali się z kolei solidnie przed własnym polem karnym, a przy okazji próbowali groźnie kontratakować.
Jeden z takich wypadów przyniósł Świętym gola. W 58. minucie Che Adams wyłożył piłkę do Theo Walcotta, a ten z najbliższej odległości skierował ją do pustej bramki.
Druga połowa była zdecydowanie lepsza od pierwszej i przyniosła nam także kolejnego gola. Na kwadrans przed końcem strzelił gol rezerwowy Pedro Neto, który dobił futbolówkę po odbiciu się jej od słupka po uderzeniu Raula Jimeneza.
2005 – Theo Walcott’s opener was his first league goal for Southampton since netting the winner in a 1-0 victory against Luton back in December 2005, 14 years & 347 days ago. Home. #WOLSOUpic.twitter.com/DpEEYgAayY
Żadnej z drużyn nie udało się już zmienić wyniku i starcie na Molineux zakończyło się podziałem punktów. Pełne 90 minut na boisku spędził Jan Bednarek.
Z hukiem spadli z Premier League. To może być ich nowy trener
Burnley nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Premier League. Do końca sezonu zespół poprowadzi Michael Jackson, który tymczasowo przejął schedę po Scottcie Parkerze. Tymczasem media wskazały menedżera mogącego od przyszłego sezonu na stałe przejąć stery w ekipie The Clarets.