Partidazo w Madrycie! OM nie wykorzystał niepowtarzalnej szansy
Na Santiago Bernabeu, kibice oglądali kapitalne widowisko okraszone prawie 40 strzałami. Ostatecznie Real Madryt pokonał Olympique Marsylia, mimo faktu, że przez ostatni kwadrans grał w osłabianiu.
Królewscy od pierwszego gwizdka arbitra ruszyli do huraganowych ataków. Już w 1. minucie do siatki, po strzale przewrotką mógł trafić Kylian Mbappe, ale minimalnie chybił. W 5. minucie zaś w słupek trafił Franco Mastantuono. W 10. minucie znów szarżował Mbappe, ale w ostatniej chwili powstrzymał go interweniujący Geronimo Rulli.
Olympique Marsylia z przewagi gospodarzy otrząsnął się po kwadransie. Wtedy to w pole karne Realu wpadł Timothy Weah. Amerykanin zwiódł Daniela Cravajala, ale nieznacznie spudłował, uderzając tuż nad poprzeczką. W 20. minucie natomiast Mbappe podjął trzecią już próbę pokonania argentyńskiego bramkarza OM, ale po raz kolejny bez powodzenia. Patrząc na przebieg wydarzeń, gol dla Królewskich zdawał się być kwestią czasu. W środku pola jednak piłkę stracił Arda Guler, w pole karne popędził Mason Greenwood, który dokładnym podaniem obsłużył Weah, a ten pokonał Thibaut Courtois.
Piłkarze z Lazurowego Wybrzeża długo się jednak tym prowadzeniem nie nacieszyli. Geoffrey Kondogbia faulował bowiem w polu karnym Rodrygo, a rzut karny pewnie wykorzystał Mbappe. W końcówce pierwszej połowie, znów inicjatywę przejął Real, ale… to marsylczycy mieli lepszą okazję do objęcia prowadzenia. Pierre-Emerick Aubameynag ograł Edera Militao, ale będąc sam przed bramką Królewskich, Gabończyk spudłował. Z kolei tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, tuż przed Rullim znalazł się Mastantuono, ale Argentyńczyk trafił prosto w swojego rodaka.
Druga połowa rozpoczęła się identycznie jak pierwsza. Znów z werwą ruszył Real, a w poprzeczkę od razu trafił Mbappe. Gospodarze cały czas atakowali i ponownie wydawało się, że bramki dla zespołu Xabiego Alonso są kwestią czasu. Tymczasem w 72. minucie idiotycznie zachował się Carvajal, który zaatakował głową Rulliego. Po analizie VAR, boczny defensor Realu został wyrzucony z boiska, a Królewscy ostatni kwadrans zmuszeni byli grać w osłabieniu.
Podobnie jednak, jak w przypadku sobotniej rywalizacji z Realem Sociedad San Sebastian w La Lidze, czerwona kartka nie załamała Los Blancos. Ci wciąż atakowali i w 81. minucie dopięli swego. Po szarży Viniciusa Juniora, piłkę ręką w polu karnym zagrywał Facundo Medina i arbiter ponownie podyktował jedenastkę dla piłkarzy ze stolicy Hiszpanii. Na gola z kolei ponownie zamienił ją Mbappe.
Najlepszą okazję do wyrównania ze strony OM miał Greenwood, ale jego strzał sparował Courtois. Marsylczycy przegrali cztery poprzednie starcia z Realem. We wtorek mieli niepowtarzalną szansę na pierwsze w historii zwycięstwo z Królewskimi, ale nie potrafili jej wykorzystać.
1 Komentarz
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
slaby
17 września, 2025 09:51
bwahaha … Partidazo to bedziecie mieli jak w weekend Pogon zagra z Legia. Czekam na wasza relacje.
Złe wieści dla fanów PSG przed finałem Ligi Mistrzów. Kluczowy gracz nie zagra
30 maja w Budapeszcie czeka nas zwieńczenie klubowego sezonu w postaci finału Ligi Mistrzów. W najważniejszym spotkaniu sezonu raczej nie zagra Achraf Hakimi.
Przesunięcia w eliminacjach Ligi Mistrzów. Co oznacza triumf Aston Villi dla wicemistrza Polski?
Aston Villa pokonała wczoraj w finale Ligi Europy Freiburg 3:0. Triumf Anglików sprawił, że rozjaśnia się sytuacja wicemistrza Polski w eliminacjach Ligi Mistrzów.
Świetne wieści z Austrii! Historyczna szansa przed mistrzem Polski
Znakomite wiadomości napłynęły z Austrii, gdzie pierwsze mistrzostwo od 65 lat wywalczył LASK Linz. Oznacza to, że nowy-stary mistrz Polski, Lech Poznań będzie rozstawiony w każdej z rund eliminacji Ligi Mistrzów.
Oficjalnie: 42-letni Niemiec sędzią głównym finału Ligi Mistrzów
Sezon klubowy powoli dobiega końca, a przed kibicami został już tylko najważniejszy mecz europejskiej piłki. UEFA oficjalnie ogłosiła, kto poprowadzi finał Ligi Mistrzów pomiędzy PSG a Arsenalem.
bwahaha … Partidazo to bedziecie mieli jak w weekend Pogon zagra z Legia. Czekam na wasza relacje.