Już w najbliższy czwartek Legia Warszawa zmierzy się z Hapoelem Tel Awiw w rozgrywkach Ligi Europy. Z potencjału i siły rywala doskonale zdaje sobie sprawę nowy napastnik „Wojskowych”, Moshe Ohayon. Izraelczyk podczas wywiadu dla oficjalnej strony swojego klubu zdradził jak trzeba zagrać, by pokonać Hapoel.
– Hapoel Tel-Aviv to uznana marka w na międzynarodowej arenie – rozpoczął Ohayon. – Drużyna z Izraela od kilku lat regularnie występuje w rozgrywkach o europejskie puchary. W przerwie letniej klub opuściło wielu dobrych zawodników. Po ostatnich transferach ekipa trenera Kashtana nie prezentuje się już tak dobrze, jak w ubiegłym sezonie. Moim zdaniem Legia powinna to wykorzystać i w czwartek zdobędziemy trzy punkty – dodał.
– Najmocniejsze punkty Hapoelu tkwią w ofensywie. Gra drużyny opiera się na napastniku Toto Tamuzie oraz skrzydłowym Omarze Damarim – kontynuował napastnik Legii. – 23-letni atakujący jest silny i szybki. Jego kolega z przedniej formacji potrafi uciec każdemu obrońcy. Jest dobrze skoordynowany. W letnim okienku transferowym pojawili się m.in. nowy bramkarz oraz środkowy obrońca – zakończył.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.