– Trzeba się cieszyć, że w tak nowatorskim ustawieniu wygraliśmy spotkanie u siebie – powiedział zadowolony szkoleniowiec Cracovii, Jurij Szatałow, po tym, jak jego podopieczni pokonali Lechię Gdańsk aż 3:0.
– Moim zdaniem przeciwnik nie stworzył klarownych sytuacji, natomiast my wykorzystaliśmy nasze szanse. Poza tym dziś graliśmy w przewadze, bo pomagał nam dwunasty zawodnik, czyli publiczność – dodał Szatałow.
Trener pytany o to, jak mobilizował zawodników, stwierdził, że robił niewiele. – Największą mobilizacją nie są słowa trenera, ale to, co dany piłkarz ma w głowie. Przecież ja nie będę za każdym razem powtarzał piłkarzom tego samego. Nie, nie straszyłem ich, ja trzymam się prawa – żartował wyraźnie zadowolony trener.
Po raz kolejny niezawodnym punktem drużyny był Wojciech Kaczmarek. Kiedy zapytano Szatałowa, czy miał tzw. nosa, stawiając na tego golkipera, Rosjanin nie zaprzeczył: – Widzi pan mój nos? – zwrócił się w stronę dziennikarza. – Nieduży, ale czasami coś podpowiada. A Wojtek, skubaniec, przywiązał się do tej bramki i nie chce puścić – śmiał się trener „Pasów”.
– Jeśli natomiast chodzi o zmiany, to Saidi [Ntibazonkiza] i Visnakovs pokazali, że już nie chcą grać, więc ich zdjąłem. Saidi zresztą jest zmęczony po meczach w drużynie narodowej [pomocnik ostatnio grał w reprezentacji Burundii]. – dodał.
– Staramy się nie patrzyć na wyniki innych spotkań, chcemy grać jak najlepiej i zdobywać punkty – podsumował Szatałow, dla którego był to dziesiąty mecz ligowy na stanowisku opiekuna Cracovii.
Cudowny gol w półfinale barażów o awans do Ekstraklasy [WIDEO]
Kacper Laskowski w meczu z ŁKS Łódź popisał się kapitalnym uderzeniem. Gracz Chrobrego Głogów wyrównał stan spotkania w meczu półfinału barażu o awans do Ekstraklasy.
Sparing z rywalem Hiszpanii! Tak Cracovia uczci jubileusz
W tym roku Cracovia obchodzi 120-lecie istnienia. Pasy rozegrają z tej okazji towarzyskie spotkanie z 13. siłą minionego sezonu hiszpańskiej ekstraklasy.