Nie uhonorują Warty za antysemityzm i gangsterskie powiązania sponsora?
Takie pytania stawia właśnie poznańskie wydanie Gazety Wyborczej. Sprawa jest naprawdę ciekawa, bo obchodząca właśnie stulecie istnienia Warta Poznań została zepchnięta na margines z kilku mglistych powodów.
Poznańską tradycją stało się już, że 29 czerwca radni przyznają tytuły Honorowego obywatela oraz Zasłużonych dla Miasta Poznania. Wśród kandydatów do tego drugiego tytułu znalazł się między innymi klub Warta Poznań, ale radni nie są przychylni temu wnioskowi. Dlaczego?
Powody są dwa. Pierwszy to sponsor klubu, Jakub P., któremu prokuratura zarzuca udział w napadzie na tira, handel lewymi papierosami oraz nielegalne posiadanie broni. Kilka lat temu w dyskotece w Toruniu wywołał strzelaninę, ale uniknął kary, bo sąd uznał, że działał w obronie koniecznej. Jakub P. jest mężem prezes sekcji piłkarskiej Warty Izabelli Łukomskiej-Pyżalskiej. To nie przeszkadzało prezydentowi Ryszardowi Grobelnemu bawić się z Jakubem P. podczas imprezy z okazji prezentacji drużyny przed kończącym się właśnie sezonem – czytamy w poznańskim wydaniu Gazety Wyborczej.
Druga sprawa to antysemicka przeszłość Warty w dwudziestoleciu międzywojennym. Wtedy działacze klubu złożyli wniosek o usunięcie z ligi drużyn żydowskich.
Najdziwniejsze jest to, że osoby, które były przeciwne uhonorowaniu Warty, teraz trzymają język za zębami i nie chcą uzasadnić swojego wyboru. Boją się?
Głosowanie nad wyróżnieniami, które odbędzie się 22 maja, poprzedzi gorąca debata.
Lechia Gdańsk przechodzi trudny okres po spadku z PKO BP Ekstraklasy. Wygląda jednak na to, że klub może zostać wzmocniony dużymi pieniędzmi za jednego ze swoich piłkarzy.
Grzegorz Koprukowiak: W futbolu musisz być fanatykiem
– Jeśli marzysz o pracy w skautingu, musisz być fanatykiem futbolu. Jako licealista, nie mając jeszcze prawa jazdy, potrafiłem wybrać się busem na drugi koniec Polski, żeby obejrzeć mecz juniorów młodszych i zanotować kilka nazwisk. Innym razem pojechałem spotkać się z trenerem NBA Dickiem Helmem, żeby opowiedział mi o sposobach atakowania i gry bez piłki w swojej dyscyplinie. Obecnie potrafię wstać o piątej rano, żeby jeszcze raz obejrzeć danego zawodnika i upewnić się, że dobrze go oceniłem – opowiada w rozmowie z „PN” Grzegorz Koprukowiak, który przez ostatni rok odpowiadał za politykę transferową Odry Opole.