FIFA przesadziła z listą uczestników MŚ – to oczywiste. Natomiast jeśli ktoś może się cieszyć z pomysłu centrali, to na pewno Afrykańska Konfederacja Piłkarska. Na dziesięć drużyn z tego kontynentu, aż dziewięć przebrnęło fazę grupową.
A przecież dla wielu, wydawało się mocnych piłkarsko nacji, było to zadanie na wyrost. Dumni posiadacze na koszulach czterech gwiazdek (dwa za mistrzowskie tytuły na World Cup i dwa za mistrzostwa olimpijskie w erze przedmundialowej), mianowicie Urugwajczycy, z Valverde na boisku i Bielsą poza nim (– Zostawiliście mnie samego – miał powiedzieć już po wszystkim argentyński trener do swoich gwiazd), a w śród nich jeszcze 15 innych drużyn, które pożegnały się z imprezą po fazie grupowej.
Europa mogła zanotować lepszy wynik, ale od biedy się obroniła. Kiepsko wypadła Azja, a fascynująco dobre rezultaty zanotowała Afryka. I to w sytuacji, kiedy na World Cup 2026 nie zakwalifikowały się zespoły tradycyjnych kontynentalnych gigantów – Nigerii i Kamerunu. W porównaniu z mundialem w Katarze, CAF otrzymała dwa razy większą pulę miejsc w turnieju i z tej okazji Afrykanie skwapliwie skorzystali. Z grupy nie wygramoliła się jedynie Tunezja. Przy czym te dziewięć promowanych ekip, pomijając rozdmuchany turniej, to nie jest wcale przypadek – dobre szkolenie, trenerzy, zmiana mentalności, akademie piłkarskie, liczne gwiazdy ogrywające się w Europie, to musiało przynieść efekty.
A przecież w sumie tak niedawno świat ze zdziwieniem spoglądał na przedstawicieli Afryki na mundialach. Historię Zairu i jego wystraszonych piłkarzy z 1974 roku każdy zna, a przynajmniej powinien znać. Debiutująca Algiera w 1982 pokonała mistrzów Europy z RFN. W 1990 Kamerun ograł aktualnego mistrza świata (Argentynę!) i jako pierwszy afrykański zespół awansował do ćwierćfinału MŚ. W 2002 Senegal też dał radę obrońcom tytułu, tym razem byli to Francuzi. W 2018 Maroko zameldowało się w półfinale turnieju.
Te kroki stawiane były mocno i wyraźnie. Natomiast tak szerokiej fali jak na obecnym mundialu wcześniej nie było. Oczywiście skala trudności znacząco zaczyna rosnąć. Wkrótce może okazać się, że z tej wielkiej armady zostało niewiele i zamiast tytułowego „Powitania z Afryką” pasowałoby bardziej książkowo-hollywoodzkie „Pożegnanie z Afryką”. Wspomniane Maroko walczyć będzie bowiem z Holandią, Senegal z Belgią, WKS z Norwegią, DR Konga z Anglią, Algieria ze Szwajcarią, a Ghana z Kolumbią. To Europa ostatecznie może pokazać Afryce miejsce w szyku. Szczerze mówiąc, to nie licząc Egiptu konfrontującego się z Australią, największe szanse na awans do 1/8 finału można było przyznawać RPA, tyle że Bafana Bafana odpadli jako pierwsi w niedzielę, z dość mimo wszystko przeciętną Kanadą…
Reprezentacja Algierii bez selekcjonera, choć przed mundialem przedłużyła z nim kontrakt
Vladimir Petković przestał pełnić funkcję selekcjonera reprezentacji Algierii – poinformowała tamtejsza federacja piłkarska na swojej stronie internetowej.
Mundialowy bohater afrykańskiej reprezentacji zaprezentowany przez nowy klub
Bramkarz reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka – Vozinha znalazł nowy klub. Doświadczony golkiper został zaprezentowany jako nowy golkiper chilijskiego Colo Colo.
Nie tylko UEFA. Kolejna konfederacja krytycznie nastawiona do pomysłu FIFA
Pomysł FIFA, by sprzedać 30 procent praw do piłkarskich mistrzostw świata spółce Thrive Eternal spotyka się z coraz większym oporem. Po mocnym głosie płynącym ze strony UEFA, wątpliwości przedstawiła także kolejna konfederacja.