W minionej serii gier błysnęli przede wszystkim zawodnicy Motoru Lublin i Widzewa Łódź. Wśród wyróżnionych znalazło się również dwóch graczy Arki Gdynia i po jednym z Zagłębia Lubin i Rakowa Częstochowa. Oto najlepsi w 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy.
BRAMKARZ
Jędrzej Grobelny (Arka Gdynia) – drużyna Dariusza Banasika wywiozła z Bułgarskiej cenny punkt, dzięki czemu nadal pozostaje w grze o utrzymanie. Z pewnością nie udałoby się jej go zainkasować, gdyby nie świetnie dysponowany między słupkami 24-latek. Grobelny popisał się m.in. znakomitą interwencją, wygrywając pojedynek sam na sam z Antonim Kozubalem. Mimo że raz musiał wyjmować w piątek piłkę z siatki, bez dwóch zdań zapracował na miejsce w gronie najlepszych w minionej serii gier.
OBROŃCY
Kike Hermoso (Arka Gdynia) – remisu, po który Gdynianie przyjechali do stolicy Wielkopolski, nie byłoby również bez hiszpańskiego obrońcy. W 52. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu Michała Marcjanika, Hermoso dopadł do piłki i pewnym uderzeniem wyprowadził ekipę znad morza na prowadzenie. Poza tym naprawdę dobrze wywiązywał się z obowiązków obronnych.
Damian Michalski (Zagłębie Lubin) – defensywa Miedziowych była w sobotę nie do sforsowania, a pierwsze skrzypce grał w niej właśnie 27-latek, który zaliczył mnóstwo istotnych interwencji. Zwycięstwo w Zabrzu sprawiło, że Lubinianie ponownie włączyli się do walki o europejskie puchary.
Marek Bartos (Motor Lublin) – przeciekający blok defensywny był w ostatnim czasie jedną z największych bolączek ekipy z Lubelszczyzny, ale wygląda na to, że trenerowi Mateuszowi Stolarskiemu udało się wreszcie znaleźć panaceum na kłopoty Motoru. Na piedestał w starciu z Wisłą Płock, w którym Lublinianie zaprezentowali się kapitalnie, wybijał się Bartos. Słowak nie tylko łatał wszelkie dziury w defensywie, ale też strzelił jednego z goli.
Steve Kapuadi (Widzew Łódź) – Lechia Gdańsk nie miała w konfrontacji z Łodzianami praktycznie nic do powiedzenia, mając problem, by w ogóle przedostać się pod ich pole karne. Świetną pracę w destrukcji wykonywał Kapuadi, który na dodatek dołożył też konkret w ofensywie – w 37. minucie wpisał się na listę strzelców.
POMOCNICY
Ivo Rodrigues (Motor Lublin) – razem z Bartoszem Wolskim przejęli w Płocku kontrolę nad środkiem pola. W znacznej mierze właśnie za ich sprawą Lublinianie bezlitośnie wypunktowali ekipę Mariusza Misiury. Wychowanek FC Porto zaliczył asystę przy trafieniu Fabio Ronaldo.
Emil Kornvig (Widzew Łódź) – szczególnie w pierwszej połowie potyczki z Lechią Gdańsk wreszcie wyglądał jak piłkarz wart trzech milionów euro, które za niego zapłacono. Wraz z Franem Alvarezem i Juljanem Shehu zdominował środkową część boiska. Świetnie wykorzystywał wolną przestrzeń, zanotował też ostatnie podanie przy drugim golu Sebastiana Bergiera.
Bartosz Wolski (Motor Lublin) – główny architekt wysokiej wygranej Lublinian w Płocku. Najpierw otworzył wynik spotkania, a następnie dołożył do tego dwie asysty. Nic więcej dodawać nie trzeba.
Lamine Diaby-Fadiga (Raków Częstochowa) – gdyby nie on, debiut Dawida Kroczka w roli pierwszego szkoleniowca Medalików prawdopodobnie nie byłby tak udany. Gra Częstochowian nie kleiła się aż do momentu, gdy na początku drugiej połowy legitymujący się francuskim paszportem Gwinejczyk nie wziął spraw w swoje ręce. Najpierw wyprowadził Raków na prowadzenie, popisując się efektowną przewrotką, a dziewięć minut później zaliczył asystę przy bramce Marko Bulata.
NAPASTNICY
Sebastian Bergier (Widzew Łódź) – odblokował się po kilku występach bez zdobytej bramki. Już w pierwszej połowie meczu z Lechią Gdańsk ustrzelił dublet, potwierdzając swój doskonały instynkt strzelecki. Co więcej, zaliczył również asystę przy golu Steve’a Kapuadiego.
Karol Czubak (Motor Lublin) – podobnie jak Bergier, po chwili posuchy znów przypomniał sobie, jak smakuje trafianie do siatki. W 31. minucie rywalizacji z Nafciarzami wykorzystał dośrodkowanie Bartosza Wolskiego. Tym samym zrównał się liczbą bramek z Tomasem Bobckiem – obaj przewodzą klasyfikacji strzelców, mając na koncie po siedemnaście trafień.