Reprezentacja Polski odniosła swoje pierwsze zwycięstwo podczas mistrzostw świata do lat 20. Biało-czerwoni rozbili w Łodzi Tahiti (5:0) i nadal liczą się w walce o awans do 1/8 finału.
Polscy piłkarze odnieśli pewne zwycięstwo (fot. Michał Chwieduk / 400mm.pl)
Po klęsce na inaugurację mundialu i bardzo słaby występ przeciwko Kolumbii, piłkarze Jacka Magiery nie mogli sobie pozwolić na kolejną wpadkę. Zwycięstwo z tak egzotycznym rywalem jak Tahiti było dla Polski obowiązkiem i powszechnie mówiło się o tym, że byłoby najlepiej, gdyby udało się go pokonać różnicą przynajmniej kilku goli.
Początek spotkania w Łodzi nie był zbyt optymistyczny, ponieważ w poczynaniach naszych zawodników było widać nerwowość, co z kolei przekładało się na chaos i niedokładność na boisku. Tahiti próbowało wykorzystać ten moment i zaskoczyć faworyta, ale po pierwszych nerwowych minutach, naszej drużynie udało się uporządkować grę.
Po nieco ponad kwadransie biało-czerwonym udało się otworzyć wynik zawodów. W 18. minucie do odbitej przed pole karne piłki dopadł Jakub Bednarczyk, który ładnie przyjął ją na klatkę piersiową i uderzył z woleja. Jak się okazało, przymierzył świetnie i trafił idealnie w okienko. Tahitański bramkarz nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję.
Kiedy pierwszy gol w końcu padł, nasi piłkarze „złapali luz”, a ich gra nabrała rozmachu. Na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać, ponieważ jeszcze przed przerwą Polacy dorzucili na swoje konto kolejne bramki. Na 2:0 podwyższył Marcel Zylla, a kilkadziesiąt sekund po jego trafieniu, gola zdobył również Dominik Steczyk, który wpadł w pole karne, bez problemów minął bramkarza i skierował futbolówkę do siatki.
Steczyk zdobył także swojego drugiego gola, ale nie mógł on zostać uznany. Po interwencji systemu VAR okazało się, że nasz zawodnik był na pozycji spalonej.
Po zmianie stron piłkarze Magiery nie zamierzali zwalniać tempa. W 62. minucie nie popisał się bramkarz Tahiti, który popełnił błąd przy wyprowadzeniu piłki i tak naprawdę pozwolił Polsce zapoczątkować akcję, która skończyła się kolejnym trafieniem. Gola strzelił Dominik Steczyk, wykorzystując dośrodkowanie z lewej strony i umieszczając piłkę w siatce głową.
Na kwadrans przed końcem Polska prowadziła już pięcioma bramkami. W polu karnym Tahiti znalazł się rezerwowy Adrian Benedyczak, którego pierwszy strzał został zablokowany, ale dobitka znalazła już drogę do bramki.
Nasz rywal kończył zawody w liczebnym osłabieniu. W 88. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką obejrzał Hennel Tehaamoana. Polacy tempa już jednak nie forsowali i ostatecznie mecz zakończył się ich zwycięstwem 5:0. Warto pamiętać, że w ostatnim grupowym spotkaniu naszym przeciwnikiem będzie niepokonany jak dotąd Senegal.
Dyrektor techniczny reprezentacji Polski zabrał głos na temat Simmsa. „Jesteśmy otwarci”
Nie zamyka się temat potencjalnych występów Ellisa Simmsa w reprezentacji Polski. Sprawę skomentował Adrian Mierzejewski, dyrektor techniczny reprezentacji Polski.
Polacy w czołówkach klasyfikacji strzelców lig europejskich. Zostaną powołani do reprezentacji?
Początek sezonu jest niezwykle udany dla dwóch polskich piłkarzy, którzy regularnie wpisują się na listę strzelców w europejskich rozgrywkach. Czy otrzymają powołanie do reprezentacji na najbliższe zgrupowanie, przekonamy się już w piątkowy poranek.
Jak wygląda sytuacja z bramkarzami w kadrze? Tak źle nie było od lat
Lada moment Jan Urban ogłosi powołania na jedno z najdłuższych zgrupowań reprezentacji Polski w ostatnich latach. Przed nami aż cztery mecze w Lidze Narodów, a między słupkami w kadrze wygląda na najgorszą od dłuższego czasu.