Korea Południowa awansowała do 1/8 finału mistrzostw świata do lat 20. Piłkarze z Azji pokonali w swoim ostatnim spotkaniu grupowym Argentyńczyków (2:1) i pozostali w turnieju.
Koreańczycy pokonali jednego z faworytów turnieju (fot. Michał Chwieduk / 400mm.pl)
Przed pierwszym gwizdkiem było wiadomo, że Argentyna jest już pewna gry w 1/8 finału. Takiego komfortu nie mieli piłkarze z Korei Południowej, którzy po wcześniejszym zwycięstwie Panamy nad Arabią Saudyjską zostali postawieni pod ścianą. Nie chcąc pożegnać się z mundialem już po trzech spotkaniach grupowych, Azjaci musieli pokusić się o urwanie punktów faworytowi.
Argentyńczycy wyszli na mecz w Tychach w nieco przemeblowanym składzie, natomiast Koreańczycy zagrali w swoim żelaznym ustawieniu i od początku wysłali rywalom jasny sygnał, że nie zamierzają tanio sprzedawać skóry.
Jak się okazało, piłkarze z Ameryki Południowej mieli problem ze złapaniem właściwego rytmu i w pierwszej połowie nie byli w stanie oddać choćby jednego celnego strzału. Lepsza pod tym względem była Korea, która uderzała dwukrotnie, a jeden z takich strzałów znalazł drogę do siatki.
W 42. minucie w pole karne Argentyny dośrodkował z lewego skrzydła Kangin Lee, a wszystkich rywali ubiegł Se-Hun Oh, który głową pokonał Manuela Roffo. Na stadionie w Tychach zapachniało niespodzianą, ale tylko teoretycznie, ponieważ patrząc na to jak Koreańczycy się prezentowali, ich prowadzenie absolutnie nie mogło dziwić.
Po zmianie stron nic w obrazie gry się nie zmieniło. Nadal lepsze wrażenie sprawiali Koreańczycy i jeszcze przed upływem godziny udało się im podwyższyć prowadzenie. W 58. minucie Ho-Jin Jeong ośmieszył obrońców z Argentyny i wyłożył piłkę przed bramkę do Young-Wook Cho, a ten z najbliższej odległości skierował futbolówkę do siatki. Cóż za gra Azjatów!
W 88. minucie Argentyna zdołała odpowiedzieć. Potężnym strzałem z dystansu popisał się Cristian Ferreira i chociaż jego uderzenie było celne, to nie sposób oprzeć się wrażeniu, że koreański bramkarz powinien zrobić dużo więcej w tej sytuacji. Tymczasem był on ewidentnie spóźniony i nie pomógł swojej drużynie.
Wynik ostatecznie zmianie już nie uległ i po końcowym gwizdku ze zwycięstwa mogli się cieszyć Koreańczycy. Do 1/8 finału awansowały jednak obie drużyny, dlatego również Argentyńczycy nie mieli powodów do zbytniego smucenia się po meczu w Tychach.
Półtora roku temu dorabiał na budowie, teraz gra w Lidze Mistrzów. „Sam czasem mam ochotę się uszczypnąć”
W okamgnieniu przeszedł drogę z niższych klas rozgrywkowych w Polsce do elitarnej Ligi Mistrzów. Oskar Kubiak to żywy dowód na to, że w futbolu w ciągu roku zmienić może się dosłownie wszystko.
Cristiano Ronaldo nie wykorzystał rzutu karnego. Na bramce stał Marcin Bułka [WIDEO]
Al-Nassr mierzy się z Neom SC w meczu ligi saudyjskiej. W końcówce pierwszej połowy Cristiano Ronaldo wykonując rzut karny nie trafił w bramkę, w której stał Marcin Bułka.