„Futbol jest okrutny” – te słowa Michała Okońskiego, redaktora „Tygodnia Powszechnego” same cisną się na usta po tym czego byliśmy świadkami w sobotnie popołudnie w Niecieczy. Termalicę od awansu dzieliło zaledwie 30 sekund, ale i tak się nie udało.
Podopieczni Kazimierza Moskala prowadzili z Olimpią Grudziądz do czwartej minuty doliczonego czasu gry, ale to właśnie wtedy pod bramkę Niecieczy zapędził się bramkarz rywali, Michał Wróbel, który strzałem głową dał swojej drużynie remis, a piłkarzy Termaliki rzucił na kolana.
– Chciałem podziękować swoim zawodnikom. Wszyscy widzieli determinację z jaką chcieli wygrać. Przed meczem nie było możliwości, że takie rozwiązanie zagwarantuje nam awans. Taka możliwość się pojawiła – powiedział po meczu zdruzgotany Moskal.
– Do ekstraklasy zabrakło nam minuty lub dwóch. Wiedzieliśmy, że ten mecz będzie bardzo ciężki. To się potwierdziło. Jest mi bardzo szkoda moich zawodników. Piłka nożna potrafi być jest brutalna i niesprawiedliwa. Wierzę mocno, że wracając z Świnoujścia będziemy cieszyć się z awansu – dodał.
Królewskiemu trzeba oddać co królewskie [KOMENTARZ]
Stało się. Po najdłuższej w historii, bo aż czteroletniej przerwie, Biała Gwiazda wraca do Ekstraklasy. Jak sobie w niej poradzi to dzisiaj wielka niewiadoma, bo przez ten czas mocno zmienił się i klub z Reymonta i liga. Na razie jednak w Krakwie jest czas na świętowanie.