Nie było niespodzianki w ostatnim niedzielnym meczu Ligue 1. AS Monaco rozgromiło przed własną publicznością Olympique Marsylię aż (6:1), a jednym z bohaterem tego spotkania był reprezentant Polski – Kamil Glik.
Kamil Glik potwierdził znakomitą formę (fot. Reuters)
Tradycyjnie już, najbardziej emocjonujące starcie kolejki w lidze francuskiej pozostawiono na sam koniec, czyli na niedzielny wieczór. Tym razem o punkty walczyli piłkarze kroczącego od zwycięstwa do zwycięstwa Monaco i Marsylii, która cały marzy o powrocie na piedestał.
W kadrze gospodarzy znalazło się tym razem miejsce dla Kyliana Mbappe, ale wszystko wskazuje na to, że to dla niego już pożegnanie z klubem z Księstwa. Jak bowiem wynika z informacji „L’Equipe”, młody napastnik ma się w poniedziałek stawić w Paryżu na testach medycznych, po których sfinalizuje on swój wielki transfer do Paris Saint-Germain. Wielki, ponieważ warty astronomiczne 180 milionów euro.
Tyle o sprawach, które z futbolem w czystej postaci są związane nieco mniej. Z przedmeczowych zapowiedzi wynikało bowiem jasno, że zdecydowanym faworytem do zwycięstwa będzie Monaco i już pierwsze minuty, a nawet sekundy potwierdziły, że OM będzie miało spory problem z wywiezieniem ze stadionu Ludwika II choćby jednego punktu.
Już w drugiej minucie wielką formę potwierdził Kamil Glik, który dopadł do piłki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i płaskim strzałem pokonał bramkarza. Steve Mandanda nie zdołała nawet zareagować i jedynie obserwował jak futbolówką wpada do siatki. Trafienie Polaka było najszybszym zdobytym w tym sezonie Ligue 1. Glik potrzebował do otwarcia wyniku zaledwie 69 sekund.
1 – Kamil Glik has scored the fastest goal of the season in Ligue 1, after 1 minute & 9 seconds. Fast. pic.twitter.com/7E0KL9BT4Q
Gospodarze ani myśleli zwalniać tempa i chcieli jak najszybciej rozstrzygnąć losy tego spotkania. Drugi cios udało się im zadać już w 20. minucie, kiedy to pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się niezawodny Radamel Falcao. „Jedenastka” dla Monaco została podyktowana po faulu Jordana Amaviego.
To jednak wciąż nie był koniec festiwalu strzeleckiego piłkarzy Monaco. Jeszcze przed przerwą dorzucili oni dwa kolejne gole – ponownie trafił Falcao, a jedną bramkę strzelił Adama Diakhaby i było już jasne, że gospodarzom nic złego w tym spotkaniu stać się nie może.
Jeśli ktoś uważał, że po zdobyciu czterech goli w pierwszej połowie, piłkarze Monaco osiądą na laurach i w drugiej części będą jedynie kontrolować przebieg wydarzeń na boisku, ten się pomylił. W 68. minucie bliski zdobycia swojej drugiej bramki był Glik, który jednak po dośrodkowaniu z prawej strony boiska trafił w słupek. Piłka odbiła się jednak w ten sposób, że spadła idealnie na głowę Djibrila Sidibe, a ten dopełnił formalności. W tej sytuacji można śmiał uznać, że polski obrońca zaliczył asystę przy golu swojego kolegi.
Gości z Marsylii było już tylko stać na zdobycie bramki honorowej. Zdobył ją w 75. minucie Remy Cabella, jednak było to wszystko na co OM mogło sobie pozwolić tego wieczoru.
Ostatnie słowo należało do Leonardo Jardima, a konkretnie do Fabinho, który w 79. minucie zamienił na gola rzut karnym i ostatecznie ustalił wynik spotkania na 6:1 dla Monaco.
Pewna wygrana ekipy z Księstwa oznacza, że po czterech kolejkach ma ona komplet dwunastu punktów. Takim samym dorobkiem może się pochwalić PSG i już pierwsze mecze sezonu pokazują, że walka o mistrzostwo Francji będzie wyścigiem dwóch koni.
Sukces Ewy Pajor! Wygrana w El Clasico i kolejne trofeum do kolekcji
Barcelona Femeni sięgnęła po szósty tytuł Superpucharu Hiszpanii, odprawiając w sobotnim spotkaniu Real Madryt z kwitkiem. W podstawowym składzie Blaugrany wyszła napastniczka reprezentacji Polski, Ewa Pajor.