Olympique Marsylia rzutem na taśmę ograł walczące o utrzymanie Lorient w meczu trzydziestej trzeciej kolejki francuskiej Ligue 1. Swój aktywny udział w zwycięstwie miał Arkadiusz Milik, który na boisku spędził całe spotkanie i zanotował jedną asystę.
(fot. Reuters)
Arkadiusz Milik jest dla Olympique Marsylia piłkarzem bezcennym. W tym stwierdzeniu – wbrew pozorom – nie ma choćby cienia egzaltowanej przesady. Liczby mówią same za siebie.
Z pięcioma trafieniami na koncie jest trzecim najlepszym strzelcem ekipy ze Stade Velodrome w bieżącym sezonie. Tylko Dimitri Payet i Florian Thauvain częściej umieszczali piłkę w siatce (osiem razy). A przecież Polak w barwach „OM” występuje dopiero od stycznia.
To nie wszystko. Wkład Milika w wyniki marsylczyków jest jeszcze większy. Gdy reprezentant Polski czynnie uczestniczy w zdobyciu gola, poprzez jego strzelenie bądź asystowanie, wówczas „OM” nie ponosi porażki. Na sześć meczów, w których Milik wpisał się do protokołu meczowego, jego Olympique nie wygrał tylko raz (porażka 1:2 przeciwko Canet Roussillon w Pucharze Francji).
Nie inaczej było przy okazji ligowego starcia z Lorient. W pięćdziesiątej trzeciej minucie meczu Milik inteligentnie zagrał głową do znajdującego się na wolnej pozycji tuż przed polem karnym Dimitriego Payeta, który ładnym dla oka strzałem z woleja doprowadził do wyrównania.
To nie była łatwa przeprawa dla podopiecznych Jorge Sampaoliego. Aż do doliczonego czasu gry utrzymywał się dwubramkowy remis. Wtedy nadeszła minuta numer dziewięćdziesiąt jeden, a Pol Lirola znalazł drogę do bramki, dając tym samym swojemu zespołowi ważne zwycięstwo i cenne trzy punkty.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.