Manchester City w półfinale Ligi Mistrzów! The Citizens w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym zremisowali bezbramkowo z Atletico Madryt, ale dzięki skromnej wygranej w pierwszym starciu zameldowali się w najlepszej „czwórce” rozgrywek.
Manchester City w półfinale Champions League (fot. Reuters)
Pierwsze starcie na Etihad Stadium w Manchesterze padło łupem piłkarzy Pepa Guardioli i wydaje się, że skromne zwycięstwo był to najmniejszy wymiar kary jaki mógł zostać wymierzony rywalom. O ile bowiem można doceniać skuteczny styl Atletico, to jednak fakty są takie, że w Anglii Los Rojiblancos nie mieli nic do powiedzenia i długimi momentami rozpaczliwie się bronili.
Atletico na obcym boisku i przed swoją publicznością to jednak dwie różne drużyny i można było w ciemno zakładać, że w Madrycie gospodarze staną na wysokości zadania. Jeden gol różnicy to dość niewiele, a trzeba było pamiętać, że Manchester City przybył do Hiszpanii po morderczym starciu z Liverpoolem w Premier League.
Jeśli ktoś myślał, że Diego Simeone i jego zawodnicy od początku ruszą na rywala z pełną mocą, ten musiał poczuć się zawiedziony. Gospodarze doskonale zdawali sobie sprawę z siły rywala i wiedzieli, że nie mogą od pierwszych minut rzucić wszystkiego na szalę. Liczyła się konsekwencja i realizacja założeń taktycznych, przy jednoczesnej próbie wyłączenia z gry najlepszych graczy Manchesteru.
Im dalej w mecz, tym coraz większą przewagę zyskiwali goście, którzy częściej przebywali przy piłce i posiadali inicjatywę. Guardiola i jego piłkarze zdawali sobie bowiem sprawę z tego, że kolejny gol w tym dwumeczu może dość mocno przybliżyć ich do półfinału.
Minuty uciekały, a gospodarze wciąż potrzebowali gola. Było więc wiadomo, że im bliżej końca, tym Atletico będzie coraz bardziej ryzykowało przesuwało ciężar gry na połowę przeciwnika. Co ważne, po zmianie stron Manchester sam zaczął napędzać przeciwnika, całkowicie oddając mu inicjatywę. Efekt? Bardzo groźny strzał Antoine’a Griezmanna, który o mały włos nie przyniósł miejscowym prowadzenia.
Los Rojiblancos momentami całkowicie zamykali rywali, będąc niesieni przez gorący doping kibiców na Wanda Metropolitano. W okolicach pola karnego Edersona kotłowało się raz za razem, co przy tylko jednej bramce różnicy sprawiało, że losy meczu pozostawały otwarte.
Gracze Atletico w końcówce przypuszczali atak za atakiem, szukali swoich szans i byli naprawdę bliscy, ale nic z tego nie wyniknęło. Co więcej, już w doliczonym czasie gry na boisku doszło do ogromnej awantury, której pokłosiem była czerwona kartka dla Felipe. Wynik ostatecznie zmianie nie uległ i po końcowym gwizdku to Manchester mógł się cieszyć z awansu.
Potencjalni rywale Lecha Poznań w 2. rundzie el. Ligi Mistrzów
UEFA podzieliła drużyny na grupy przed środowym losowaniem ścieżki mistrzowskiej 2. rundy el. Ligi Mistrzów (17.06, godz. 12:00) z udziałem Lecha Poznań.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.