– Zagraliśmy dobry mecz, stwarzaliśmy sobie sytuacje. Strzeliliśmy dwie bramki i kontrolowaliśmy mecz. Dla niektórych z nas to spotkanie przedwcześnie się zakończyło – uważa Patryk Małecki.
– Trzeba pochwalić Podbeskidzie, bo grali do końca. Nie mieli nic do stracenia, strzelili bramkę na 2:1. Szkoda naszych niewykorzystanych sytuacji. Odpadliśmy, chociaż powinniśmy wygrać ten mecz 5:0. Możemy mieć pretensje tylko do siebie – za nonszalancję i głupotę – nie szczędzi gorzkich słów Patryk Małecki.
Trudno wytłumaczyć jak to się stało, że Wisła odpadła z rozgrywek pucharowych, chociaż prowadziła już 2:0 i miała Podbeskidzie na widelcu. – Za przeproszeniem, jestem bardzo wk***. Nie wiem. Z przebiegu meczu strzeliliśmy dwie bramki, później mieliśmy kilka okazji. Sytuacje niewykorzystane się mszczą, to wiadomo od dawna. Podbeskidzie wierzyło w swoje możliwości, grało i doprowadziło do remisu. Zremisowali mecz przegrany. Podnieśli się z 2:0, za to dla nich wielki szacunek.
Małecki, tak jak wszyscy w drużynie, nie potrafi wytłumaczyć błędów, po których padły bramki. – Mówimy sobie, aby uważać w obronie, a popełniamy katastrofalne błędy. Podbeskidzie nie mogło nam niczym zagrozić, tylko przy stałych fragmentach. Strzelili po nich dwie bramki, bez jaj. Jak my chcemy walczyć o mistrzostwo, jeśli byle jaka drużyna wrzuca 2-3 piłki i robi się smród. Musimy nad tym pracować, bo lepszy zespół nas skarci w ten sposób i będzie pozamiatane.
To może być przewagą reprezentacji Polski. „Nie zna swojego zespołu pod wieloma aspektami”
Na konferencji prasowej przed finałem baraży o awans do MŚ selekcjoner reprezentacji Polski, Jan Urban, zwrócił uwagę, że Graham Potter poprowadził szwedzką kadrę dopiero w trzech spotkaniach.
Urban o Zalewskim. „Nie możemy sobie na to pozwolić”
Nicola Zalewski nie zagrał w spotkaniu z Albanią z powodu zawieszenia za kartki, ale w jutrzejszej konfrontacji ze Szwecją na pewno zobaczymy go na murawie.
Attila Szalai wyrósł w ostatnich tygodniach na lidera defensywy Pogoni Szczecin, co zaowocowało powołaniem do reprezentacji Węgier. Zgrupowanie zmuszony jest jednak opuścić przedwcześnie z powodu kontuzji.
Marc Gual to były napastnik Jagiellonii Białystok i Legii Warszawa, który latem 2025 roku przeszedł do Rio Ave. Jak się okazuje, zimą 30-letni Hiszpan był obserwowany przez polski klub.