Lukas Sadilek: Czuję, że jestem w większej lidze [WYWIAD]
Lukas Sadilek zimą zamienił Spartę Praga na Górnika Zabrze i z miejsca stał się kluczową postacią w ekipie Michala Gasparika. – Czuję, że jestem w większej lidze – mówi w rozmowie z „PN”.
Początek był trudny, bo nie osiągaliśmy takich wyników, jakich oczekiwaliśmy, natomiast ostatni miesiąc był na pewno bardzo udany – mówi Sadilek. – Jesteśmy w czołówce ligowej tabeli, awansowaliśmy do finału STS Pucharu Polski, prezentujemy dobrą formę, więc możemy być zadowoleni. Trzeba jednak pamiętać, że sezon jeszcze się nie skończył i niczego nie osiągnęliśmy, choć jesteśmy na dobrej drodze.
WYJĄTKOWA ATMOSFERA
Dla Michala Gasparika będzie to piąty z rzędu finał krajowego pucharu. Ale nie jest to jedyny przypadek w waszej drużynie.
To prawda, tym drugim jestem ja. To naprawdę świetne uczucie grać w takim meczu, kiedy możesz wywalczyć trofeum. Dla takich spotkań gra się w piłkę. Wiem, że w Polsce atmosfera finału jest wyjątkowa i zupełnie inaczej to wygląda niż w Czechach. W mojej ojczyźnie co roku finał jest rozgrywany w innym mieście, na innym stadionie. W Polsce zagramy na PGE Narodowym, gdzie swoje spotkania rozgrywa jedynie wasza reprezentacja oraz odbywały się tu finały wielkich imprez. Spodziewam się znakomitej frekwencji, wiem, że nasi kibice bardzo czekali na sprzedaż biletów i wejściówki błyskawicznie rozchodziły się, jak świeże bułeczki.
Półfinał pomiędzy Rakowem Częstochowa, a GKS Katowice dostarczył mnóstwa emocji. Oglądaliście to spotkanie w gronie drużyny, mieliście wymarzonego rywala?
Mogę mówić za siebie i ja nie miałem żadnych oczekiwań. Wiedziałem, że niezależnie, z kim się zmierzymy w finale, to trzeba ten mecz wygrać i tyle. Zagramy z Rakowem, z którym niedawno wygraliśmy w lidze, a z Gieksą przegraliśmy, choć te mecze nie mają żadnego znaczenia wobec finałowego wyzwania. To będzie zupełnie inna historia, ale na razie mamy jeszcze swoją robotę do wykonania w rozgrywkach ligowych.
MOŻEMY ZA DWA TYGODNIE OBUDZIĆ SIĘ BEZ NICZEGO
Czułeś większą presję w Bydgoszczy niż w poprzednich meczach?
Nie, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że byliśmy faworytem i ta presja ciążyła większa na nas niż na Zawiszy. Chcieliśmy jednak cieszyć się tym dniem i tym spotkaniem. Tak jak mówiłem, dla takich chwil gra się w piłkę i jeśli chcesz walczyć o sukcesy, to musisz mierzyć się z podobną presją. Jeśli nie jesteś w stanie jej zaakceptować i sobie z nią radzić, to nie będziesz odnosił sukcesów. Dzisiaj jesteśmy w ligowej czołówce i ta presja też jest inna niż była jesienią na chłopakach, kiedy mnie jeszcze nie było. Ekstraklasa wchodzi w decydującą fazę, chcemy cały czas dobrze punktować i osiągnąć jak najlepszy wynik w rozgrywkach ligowych. Bo jaką masz dzisiaj pewność, że 2 maja wygrasz z Rakowem? Żadnej, dlatego nie może być teraz tak, że skupiamy się tylko na finale i ligę odpuszczamy, bo możemy obudzić się za kilkanaście dni bez niczego.
W Bydgoszczy czułeś, że macie wszystko pod kontrolą?
Wiedziałem, że jeśli jako pierwsi strzelimy gola, to sobie poradzimy. Gospodarze w zasadzie nie stworzyli sobie sytuacji, my oprócz tej bramkowej też w sumie niczego nie wykreowaliśmy, ale myślę, że kontrolowaliśmy to, co działo się na boisku. Nie było to najlepsze spotkanie w naszym wykonaniu, ale najważniejszy był wynik i awans. Teraz przed nami finał, do którego musimy się odpowiednio przygotować. Po finałach mówi się tylko o zwycięzcach i to oni zapisują się w historii.
Czujesz, że dołożyłeś sporą cegiełkę do tego awansu? W Poznaniu gol, w Bydgoszczy asysta.
To była praca całej drużyny i sztabu, do tego wsparcie kibiców… Cieszę się oczywiście, że mogłem w taki sposób pomóc, ale to zasługa całego zespołu, że zagramy 2 maja w Warszawie w finale.
CZAS NA ZMIANY
Rozegrałeś 241 meczów w lidze czeskiej i na pół roku przed trzydziestką zdecydowałeś się na transfer. Dlaczego?
Chciałem po prostu spróbować czegoś innego, poszukać nowych wyzwań. Już jesienią pojawiła się myśl o odejściu, Górnik zaczął się mną interesować i miałem czas na to, by się spokojnie nad tym zastanowić. Rozmawiałem oczywiście z rodziną, ale też sam musiałem podjąć decyzję, która nie była łatwa. Uznałem jednak, że to będzie idealna szansa, aby coś zmienić i w styczniu przeprowadziliśmy się z żoną i córką do Polski.
Co wiedziałeś o naszej lidze?
Jesienią mierzyliśmy się jako Sparta Praga z Rakowem Częstochowa i Legią Warszawa w Lidze Konferencji. W Polsce liga wygląda zupełnie inaczej niż w Czechach. Stadiony są pełne, kibice tworzą świetny klimat, zainteresowanie mediów jest większe, opakowanie transmisji telewizyjnych jest nie do porównania. Myślę, że kultura futbolu w Polsce jest inna niż w Czechach. Czuję, że jestem w większej lidze i jest to dla mnie idealna sytuacja.
JAK U SIEBIE
Łatwo było podjąć decyzję o wyjeździe z Czech?
Nie. Zastanawialiśmy się nad tym dłużej, ale sytuacja w Sparcie sprawiła, że trzeba było podjąć jakieś kroki, by regularnie grać. Kiedy rozmawialiśmy o tej sytuacji z żoną, to wiedzieliśmy, na co się piszemy, choć mamy też roczną córeczkę, więc trzeba było brać różne czynniki pod uwagę. Zdawaliśmy sobie sprawę, że różnica kulturowa nie będzie duża i w sumie będziemy nawet bliżej swoich rodzinnych domów niż w Pradze.
Moja żona pochodzi z Ostrawy, więc z Zabrza ma godzinę drogi, a z Pragi miała trochę dłużej. Ja także w swoje rodzinne strony mogę teraz dotrzeć w dwie godziny, więc też jest bliżej niż z Pragi. Niby gramy zagranicą, a czujemy się jakbyśmy byli u siebie i mieli bliżej do swoich bliskich.
WŁAŚCIWY RUCH
Miałeś wcześniej oferty z innych klubów z Polski? Słyszałem jakieś plotki o Zagłębiu Lubin.
Nie było na stole żadnej konkretnej oferty z żadnego innego polskiego klubu. Kiedy dowiedziałem się o propozycji z Zabrza i zacząłem poważniej interesować się tym tematem, to wiedziałem, że chcę tu grać. Górnik to wielki klub, mający mnóstwo kibiców, którzy tworzą fantastyczną atmosferę.
Rozmawiałeś z jakimś Czechem przed tym transferem?
Wymieniłem kilka zdań z Patrikiem Hellebrandem, który mi opisał jak to wygląda od środka, ale też chciałem podjąć decyzję autonomicznie, niezależnie od opinii innych. Dzisiaj wiem, że był to właściwy ruch.
Spotkaliśmy się w Warszawie przy okazji meczu Legii ze Spartą, ale pogadaliśmy tylko o Ekstraklasie, o jej poziomie, otoczce, aklimatyzacji w Polsce. Wątku potencjalnego transferu nie poruszaliśmy.
CZUJNOŚĆ
Łatwo jest Czechowi zaaklimatyzować się w Polsce?
Wiele rzeczy jest podobnych, jeśli chodzi o kraj, kulturę czy nawet język. Nauka polskiego przychodzi dość szybko, nie ma bariery językowej. Co do wymagań piłkarskich to uważam, że Ekstraklasa jest bardziej techniczna niż liga czeska. W mojej ojczyźnie gra się często długimi podaniami, zwraca się uwagę na pojedynki, natomiast w Polsce w każdym zespole masz kilku świetnych zawodników pod kątem wyszkolenia technicznego, ale też intensywność jest nieco wyższa. W Czechach jest znacząca różnica pomiędzy pierwszą trójką, a resztą ligi, choć w tym sezonie te różnice są duże nawet pomiędzy liderującą Slavią, a drugą Spartą.
W Polsce jest wręcz odwrotnie.
To prawda, szczególnie ten sezon jest niezwykle wyrównany i z punktu widzenia kibiców jest to dużo bardziej atrakcyjne. W każdym meczu jest walka na sto procent, nikt nikomu nie może niczego odpuścić, ponieważ każdy o coś walczy. Tak naprawdę wygrasz trzy mecze z rzędu i możesz myśleć o europejskich pucharach, a po trzech kolejnych porażkach patrzysz, czy już nie jesteś zamieszany w walkę o utrzymanie. Jako zespół musisz być cały czas czujny, nie możesz stracić koncentracji nawet na chwilę.
ZROZUMIENIE NA BOISKU
Górnik ma dzisiaj najlepszy środek pola w lidze?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, za krótko tu jestem, ale sam fakt, że je zadajesz jest bardzo miły.
Tak uważam.
Mogę jedynie podziękować.
Łatwiej występuje się w środku pola, kiedy masz wokół siebie swoich rodaków?
To nie ma znaczenia, bo mamy też świetnych chłopaków do środka pola, którzy mają inne paszporty. Jarek Kubicki, Michał Rakoczy, Bastien Donio też mają swoją jakość i dają dużo drużynie. Nie ma znaczenia, jakiej narodowości jesteś, ale jak grasz. Na boisku najważniejsze jest wzajemne zrozumienie, realizacja planu i komunikacja, czy to w języku polskim czy angielskim. Musisz czuć, czy kolega chce piłkę do nogi, czy na wolną przestrzeń, czy masz zagrać z klepki, czy przytrzymać piłkę. Narodowość tu nie ma żadnego znaczenia.
To inaczej: łatwiej było wejść do drużyny, w której jest tylu rodaków?
Tak, ale generalnie w Górniku jest wielu znakomitych chłopaków i mamy super klimat w szatni. Te relacje pomiędzy nami są naprawdę świetne i to widać później na boisku.
GASPARIK TO LIDER
Jakiego rodzaju trenerem jest Michal Gasparik?
Myślę, że jest bardzo skupiony na taktyce, analizie rywala i buduje bardzo dobrą strukturę w Górniku. Potrafi do nas dotrzeć, przekazuje jasne wskazówki i ma konkretny plan na dane spotkanie. Od pierwszych dni w Górniku zauważyłem, że skupia się na taktyce, w każdym treningu wprowadza konkretne założenia, ale to się przekłada później na naszą postawę na boisku. Nie jest łatwo grać dzisiaj przeciwko nam, rywale nie kreują sobie zbyt wielu szans.
Jaką ma osobowość?
Jest absolutnym liderem tej drużyny. Asystenci są znacznie bliżej zespołu, on jest szefem tego wszystkiego i to normalne, że musi być mały dystans pomiędzy trenerem i piłkarzami. Ma na pewno silną osobowość, charakter i wykonuje świetną pracę, co pokazują wyniki.
Myślisz, że Górnik jest w stanie sięgnąć po mistrzostwo, puchar lub dublet?
Trzymamy się swojej filozofii, skupiamy na kolejnym meczu i tak będzie do końca sezonu. Wierzę, że będzie to wyjątkowy sezon dla Górnika i damy jeszcze mnóstwo radości naszym kibicom.
Tabela po piątkowych meczach 33. kolejki Ekstraklasy
Pogoń Szczecin oraz Korona Kielce wygrały swoje spotkania na otwarcie kolejki. Zagłębie oddaliło się od pucharów, a Widzew znów jest bliski spadku z ligi. Jak wygląda pełna tabela?