Przed spotkaniem większość kibiców i fachowców dość zdecydowanie stawiała na Królewskich. Jakież więc było ich zdziwienie, kiedy już w 6. minucie wynik otworzył Marcelinho i to Łudogorec objął prowadzenie. Zawodnicy Carlo Ancelottiego ruszyli do odrabiania strat i ta sztuka mogła im się udać kilka chwil później, ale rzutu karnego nie zdołał wykorzystać sam Cristiano Ronaldo.
Zmarnowana szansa nie zniechęciła Portugalczyka i w 25. minucie stanął on przed kolejną okazją na wpisanie się na listę strzelców z jedenastu metrów. Tym razem as Królewskich nie dał bramkarzowi gospodarzy szans na obronę i doprowadził do remisu.
W drugiej połowie Królewscy potwierdzili, że są zespołem lepszym i ostatecznie udało im się przechylić szalę na swoją korzyść. Na niespełna kwadrans przed końcem spotkania Marcelo dośrodkował z lewego skrzydła, a niepilnowany Karim Benzema bez problemów posłał piłkę do siatki. 2:1 i trzy punkty powędrowały do Madrytu.
W innym meczu tej grupy piłkarze z Bazylei raz jeszcze potwierdzili, że mają petent na angielskie kluby. Swego czasu Szwajcarzy ogrywali Manchester United i Chelsea, a w środowy wieczór ich ofiarą padł Liverpool. The Reds nie znajdują się ostatnio w zbyt wysokiej formie i to się potwierdziło na Stadionie Św. Jakuba. Bramkę na wagę wygranej Basel w 52. minucie strzelił Marco Streller.
Swoje spotkanie rozgrywała w środę także grupa A. W tym przypadku obronną ręką ze swoich starć wychodzili gospodarze. Atletico Madryt wygrało po kapitalnym widowisku Juventus (1:0) po bramce Ardy Turana, natomiast Malmoe okazało się lepsze od Olympiakosu Pireus (2:0). W 75. minucie na boisko wszedł Paweł Cibicki, który popisał się asystą przy trafieniu Marcusa Rosenberga.
Fatalne pudło z rzutu karnego w Lidze Mistrzów! Co za wtopa [WIDEO]
Juventus wygrał 2:0 z Benfiką w ostatniej kolejce Champions League. Gola dla pokonanych mógł zdobyć Vangelis Pavlidis, ale fatalnie pomylił się przy strzale z "jedenastki".