Cud się nie zdarzył i kibice w Monachium nie byli świadkami niespodzianki. Bayern bez problemu rozprawił się z Szachtarem Donieck (7:0) i zameldował się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
Lewandowski miał swój udział w efektownej wygranej Bayernu
Jeśli ktoś spodziewał się, że goście z Ukrainy będą w stanie przeciwstawić się potędze Bawarczyków i nawiązać na Allianz Arenie jakąkolwiek walkę, tego nadzieje bardzo szybko prysły niczym bańka mydlana. Minęły bowiem zaledwie trzy minuty, a w polu karnym Szachtara faulował Olexandr Kucher. Efekt? Sędzia wyrzucił go z boiska, a jedenastkę na gola zamienił Thomas Mueller.
Gospodarze obejmując szybko prowadzenie, zaczęli grać z doskonale znanym sobie luzem. Piłkarze Guardioli raz za razem zapędzali się pod bramkę rywali i jeszcze przed przerwą podwyższyli prowadzenie. Spore zamieszanie w polu karnym Szachtara wykorzystał Jerome Boateng, a trzeba dodać, że swój udział przy tym golu miał Robert Lewandowski.
Polak był bardzo aktywny, a po tym jak z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego boisko musiał opuścić Arjen Robben, „Lewy” miał zdecydowanie więcej miejsca i mógł pokazać pełnię swoich możliwość. W 24. minucie był bardzo blisko, ale piłka po jego uderzeniu głową zatrzymała się na słupku bramki Andrija Piatowa.
Pewny awansu Bayern grał swoje, a rozbity i osłabiony przeciwnik nie miał zbyt wielu argumentów, by wybronić się przed wyższą porażką. Tuż po zmianie stron wynik podwyższył Franck Ribery, a kilkadziesiąt sekund później bramkę na 4:0 zdobył Mueller. Przy tym ostatnim trafieniu ponownie – w sposób pośredni – uczestniczył Robert Lewandowski.
Gospodarzom wciąż jednak było mało i nie zwalniali tempa nawet po tym jak z boiska musiał zejść kolejny z liderów zespołu – tym razem Ribery. Kolejna szybka akcja, dośrodkowanie z prawego skrzydła, a wszystko celnym strzałem głową wykończył Holger Badstuber, którego obrońcy Szachtara zostawili kompletnie niepilnowanego w polu karnym.
Popisom strzeleckim w Monachium nie było jednak końca… a jakże, wszakże swojego gola nie zdobył Robert Lewandowski. Braki te zostały nadrobione na nieco ponad kwadrans przed końcem spotkania. Polak otrzymał świetne crossowe podanie, przyjął piłkę na klatkę piersiową i mimo „asysty” dwóch obrońców, pewnie pokonał bramkarza.
Tuż przed końcem na 7:0 podwyższył Mario Goetze, który ostatecznie przypieczętował efektowną wygraną Bayernu. Mistrzowie Niemiec znajdują się w morderczej formie i nawet biorąc poprawkę na grającego przez 87 minut w „dziesiątkę” rywala, ich wyczyn musi budzić respekt.
Fatalne pudło z rzutu karnego w Lidze Mistrzów! Co za wtopa [WIDEO]
Juventus wygrał 2:0 z Benfiką w ostatniej kolejce Champions League. Gola dla pokonanych mógł zdobyć Vangelis Pavlidis, ale fatalnie pomylił się przy strzale z "jedenastki".