Takiego rozstrzygnięcia chyba nikt się nie spodziewał. Faworyzowany Bayern Monachium nie dał rady w Salzburgu i przegrał z miejscowym RB Salzburg 1:0!
Robert Lewandowski tym razem bez zdobyczy strzeleckiej (fot. Reuters / Forum)
Już od pierwszych minut Bayern Monachium był przy piłce i dyktował swoje warunki gry, jednak po stronie mistrza Niemiec brakowało skutecznych akcji i przede wszystkim jakości w grze. RB Salzburg miał swoje szanse w pierwszej części spotkania i w 21. minucie udało się jedną z nich wykorzystać. Chikwubuike Adamu zrobił użytek z dogrania Aaronsona i 20-letni Austriak pokonał Svena Ulreicha, dając niespodziewane prowadzenie gospodarzom.
W przekroju całego spotkania Bayern wyglądał blado i grał bardzo słabo. Był ponadto niedokładny i marnował całkiem niezłe okazje kreowane na połowie austriackiej drużyny. Piłkarze RB Salzburg nie mieli zbyt wielu akcji w tym meczu, jednak przez znaczną część spotkania kontrolowali to, co dzieje się na murawie. Koncentracji „Bykom” zabrakło w samej końcówce meczu – Kingsley Coman zdołał wcisnąć piłkę do siatki w 89. minucie spotkania i na ostatni moment doprowadził do wyrównania.
Robert Lewandowski zagrał bardzo słaby mecz. Był niewidoczny, zanotował około 30 kontaktów z piłką i nie oddał ani jednego strzału.
Kamil Piątkowski znalazł się na ławce rezerwowych RB Salzburg, jednak nie wystąpił w tym meczu.
Sytuacja awansu do następnego etapu jest wciąż otwarta. Po ostatniej, druzgocącej porażce w Bundeslidze Bayern znów notuje bardzo słaby występ, co może świadczyć o sporym problemach w grze drużyny Juliana Nagelsmanna.
Potencjalni rywale Lecha Poznań w 2. rundzie el. Ligi Mistrzów
UEFA podzieliła drużyny na grupy przed środowym losowaniem ścieżki mistrzowskiej 2. rundy el. Ligi Mistrzów (17.06, godz. 12:00) z udziałem Lecha Poznań.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.