AS Roma wypuściła z rąk pewne zwycięstwo i kto wie, czy nie awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Rzymianie zremisowali w delegacji z CSKA Moskwa (1:1), tracąc gola w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry.
Mecz w stolicy Rosji nie stał na najwyższym poziomie i na pewno dla postronnego kibica nie był zbyt przyjemny w odbiorze. Pusty stadion, przenikliwy mróz, który na pewno przeszkadzał gościom i słaby poziom czysto piłkarski sprawiły, że Ligę Mistrzów zobaczyliśmy w Moskwie jedynie na bandzie okalającej boisko.
Długimi momentami lepiej w tych niekorzystnych warunkach radzili sobie gospodarze, ale cóż z tego, jeśli nie potrafili oni znaleźć recepty na Morgana De Sanctisa. Najlepszej okazji nie zdołał wykorzystać Seydou Doumbia, który przegrał starcie „jeden na jeden” z bramkarzem Romy.
Co nie udało się CSKA, udało się gościom z Rzymu. Tuż przed końcem pierwszej połowy Roma otrzymała rzut wolny na wprost bramki. Do piłki podszedł niezawodny Francesco Totti, który wykorzystał złe ustawienie muru i huknął jak z armaty. Igor Akinfiejew był na miejscu, ale uderzenie było zbyt mocne i zbyt szybkie, by zdołał na czas zareagować.
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się skromnym zwycięstwem gości, CSKA odpowiedziało. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry, Vasili Berezutski dośrodkował w pole karne rywali, a tam nikt nie zdołał przeciąć jego podania i piłka bez niczyjej pomocy wpadła do bramki tuż obu zaskoczonego bramkarza. Sędzia nie pozwolił już na wznowienie gry i kilkadziesiąt sekund później zakończył spotkanie.
90 minut na ławce rezerwowych Romy przesiedział polski bramkarz, Łukasz Skorupski.
Fatalne pudło z rzutu karnego w Lidze Mistrzów! Co za wtopa [WIDEO]
Juventus wygrał 2:0 z Benfiką w ostatniej kolejce Champions League. Gola dla pokonanych mógł zdobyć Vangelis Pavlidis, ale fatalnie pomylił się przy strzale z "jedenastki".