Kryzys w FC Barcelonie trwa. Duma Katalonii sensacyjnie przegrała z Antwerpią 1:2, choć już wcześniej Barca miała zapewniony awans.
Takiego scenariusza nikt się nie spodziewał, tym bardziej, że w ostatniej chwili Xavi dowołał do kadry meczowej największe gwiazdy swojego zespołu. Celem było zwycięstwo i premia finansowa, a ostatecznie wyszedł blamaż i kompromitacja. Duma Katalonii przegrała z Antwerpią 1:2.
Gospodarze już w 2. minucie spotkania wyszli na prowadzenie za sprawą bramki zdobytej przez Arthura Vermeerena. Potężny błąd popełnił Oriol Romeu, na czym skorzystała drużyna Antwerpii. Jeszcze w pierwszej części spotkania wynik wyrównał Ferran Torres.
Barcelona w drugiej połowie była niemal 70% czasu gry z piłką w posiadaniu, ale nie miało to kompletnie żadnego znaczenia w kontekście przewagi na boisku. Mecz był równy i w wielu momentach Antwerpia wyglądała lepiej od katalońskiej drużyny.
W 56. minucie do siatki trafił Vincent Janssen i wydawało się, że trafienie 29-latka będzie na wagę wygranej. W 92. minucie gry premierową bramkę dla Barcy w Lidze Mistrzów trafił Marc Guiu, który w drugiej połowie pojawił się w miejsce Roberta Lewandowskiego. Czy gol 17-latka dał remis? Nic z tych rzeczy! Minutę później trzecią bramkę dla Antwerpii trafił George Ilenikhena, dając ostatecznie wygraną gospodarzom.
Dla Antwerpii zwycięstwo ma wyłącznie znaczenie symboliczne, bowiem belgijski zespół jest na ostatnim miejscu. Warto jednak zaznaczyć, że to pierwsza wygrana Antwerpii z pięcioma pozostałymi przegranymi spotkaniami.
Potencjalni rywale Lecha Poznań w 2. rundzie el. Ligi Mistrzów
UEFA podzieliła drużyny na grupy przed środowym losowaniem ścieżki mistrzowskiej 2. rundy el. Ligi Mistrzów (17.06, godz. 12:00) z udziałem Lecha Poznań.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.