The Villans od prawie pół wieku czekają na sukces na arenie międzynarodowej. Nie licząc wygranej w niewiele znaczącym Pucharze Intertoto w 2001 roku, który klubowi z Villa Park otworzył wówczas drzwi do Pucharu UEFA, bordowo-niebiesko-biali jedyne triumfy święcili na początku lat 80-tych (Puchar Europy w 1982 r. i Superpuchar Europy w 1983 r.). W ostatnich latach największym ich osiągnięciem były półfinał Ligi Konferencji w sezonie 2023-24 oraz ćwierćfinał Ligi Mistrzów w 2024-25. Podopieczni Unaia Emery`ego za każdym razem odpadali z późniejszymi zwycięzcami rozgrywek (Olympiakos i PSG). Teraz sami chcą nim zostać.
Premiera na środku
W bieżącym sezonie Matty Cash wystąpił w dziewięciu z 12 meczów Aston Villi w Lidze Europy, z czego w sześciu w fazie ligowej. I choć 25-krotny reprezentant Polski był ważną częścią drużyny, która niemal suchą stopą przeszła tę część rozgrywek (siedem zwycięstw w ośmiu meczach i 2. miejsce w tabeli), to jednak jesienią nie wszystko szło po jego myśli. W premierowym starciu z Bologną (1:0), 28-letni defensor miał duże problemy ze skrzydłowym Nicolo Cambiaghim. „To była dla niego koszmarna noc” – podsumował portal GiveMeSport, oceniając występ Casha na 5, podobnie jak większość innych gazet i portali. A skrzydłowi klubu z regionu Emilia-Romania jeszcze nie raz mieli sprawiać polskiemu defensorowi duże problemy.
Zdecydowanie lepszy występ Cash zanotował w 2. kolejce z Feyenoordem (2:0). Miesiąc po spotkaniu eliminacji MŚ z Holandią (1:1), w którym strzelił gola na wagę remisu, ponownie zjawił się na De Kuip, walnie przyczyniając się do wygranej z Klubem Ludu. Wykonał tytaniczną pracę w obronie, w okresie gigantycznej przewagi gospodarzy (4/5 wygranych pojedynków). Jego przechwyt w 61. minucie zapoczątkował także akcję, po której wynik spotkania otworzył Emiliano Buendia. „Trzymał się swojego zadania i dobrze bronił, a czasami wychodził też do przodu” – zrecenzował jego występ portal talk-villa.com.
Po dwóch zwycięstwach z rzędu Unai Emery pozwolił podstawowym graczom na chwilę wytchnienia (w tym Cashowi), do boju w starciu z holenderskim średniakiem Go Ahead Eagles posyłając rezerwy. Takie podejście odbiło się jednak hiszpańskiemu menedżerowi czkawką, bo Aston Villa niespodziewanie przegrała 1:2. Urodzony w Slough zawodnik na murawie zameldował się dopiero w 66. minucie i zagrał jako… środkowy obrońca. To był jego premierowy występ na tej pozycji w karierze! Nie był jednak w stanie odmienić wyniku, podobnie jak inni gracze pierwszego wyboru, którzy pojawili się na boisku w drugiej połowie.
9
w tylu meczach Ligi Europy w barwach Aston Villi wystąpił w tym sezonie Matty Cash
Świetna zabawa
Z potyczek z Maccabi Tel-Awiw (2:0) i BSC Young Boys Casha wyeliminowały kontuzje, natomiast ostatnie spotkanie w 2025 roku w LE z FC Basel (2:1) zakończył już po 45 minutach. Nie wynikało to jednak ze słabej postawy 28-latka, a faktu, że stosunkowo szybko otrzymał żółtą kartkę i sztab szkoleniowy bał się, czy dotrwa do końca spotkania. Z kolei w końcówce stycznia, w kulminacyjnym momencie fazy ligowej, Polak dołożył swoją cegiełkę do triumfów z Fenerbahce (1:0) i RB Salzburg (3:2), w obu meczach notując po asyście. „Świetnie się bawił w ostatniej tercji boiska” – skomentował jego występ z Kanarkami portal Birmingham Live. Sam też mógł wpisać się na listę strzelców, ale jego mocny strzał z dystansu trafił w słupek.
Z kolei w rywalizacji z Salzburgiem wszedł na murawę po przerwie, przy stanie 0:1, a już cztery minuty później AV straciła drugą bramkę. The Villans zdołali jednak odwrócić losy rywalizacji, w tym ogromna zasługa rezerwowego obrońcy, który w 76. minucie asystował przy wyrównującym trafieniu Tylera Mingsa. „Jego wejście wzmocniło defensywę. Do tego reprezentant Polski stanowił duże zagrożenie w ofensywie” – mogliśmy przeczytać na łamach birminghamworld.uk.
Zrehabilitowany
2. miejsce na koniec fazy ligowej postawiło zespół z Villa Park w uprzywilejowanej sytuacji. Bordowo-niebiesko-biali nie musieli rywalizować w play-offach, zaś w starciu 1/8 finału z OSC Lille byli gospodarzem rewanżu. W pierwszym spotkaniu (1:0) na Stade Pierre-Mauroy Cash nie wystąpił z powodu problemów z łydką. W drugim starciu (2:0) ze względu na świeżo wyleczony uraz zagrał 16 minut, w sytuacji gdy losy dwumeczu były już rozstrzygnięte.
Jego wejście wzmocniło defensywę. Do tego reprezentant Polski stanowił duże zagrożenie w ofensywie
W 1/4 finału los ponownie skojarzył Bolonię i Aston Villę i dla Casha ponownie była to trudna rywalizacja. We wrześniu jego koszmarem był Nicolo Cambiaghi, w kwietniu zaś prześladował go Jonathan Rowe. Polak był przez skrzydłowego niemiłosiernie ogrywany, a w 26. minucie po jego błędzie piłkarze Vincenzo Italiano zdobyli nawet bramkę – na szczęście dla naszego reprezentanta nie została zaliczona. „Daily Mail” uznał Casha za najsłabszego gracza meczu i podkreślił, że „poziomem odstawał od kolegów”. Było to dla niego tym bardziej bolesne, że przecież The Villans rozegrali na Stadio Renato Dall`Ara kapitalną partię, pewnie zwyciężając 3:1.
That Bologna left-back, Jonathan Rowe was magnificent all game. Really tortured Matty Cash and has some good end product. Long term replacement for Trossard? Hope someone is scouting him.
Cash zrehabilitował się jednak tydzień później, w rewanżu (4:0) będąc jednym z lepszych graczy drużyny Emery’ego. To był popis gry defensywnej 25-krotnego reprezentanta Polski. Trzy wślizgi (z czego dwa udane), jeden zablokowany strzał, trzy odbiory i 100 procent (pięć) wygranych pojedynków. „Po tym jak nie radził sobie z Rowem, tym razem zadbał, aby nic mu nie umknęło” – podsumował portal birminghammail.co.uk.
Matty Cash, Ezri Konsa, Morgan Rogers and Emiliano Buendia make the @Sofascore Europa League team of the week following Aston Villa's 4-0 win over Bologna last night❗️#AVFCpic.twitter.com/eSRYnEvN5S
Z 1080 możliwych do rozegrania minut, Cash w tym sezonie Ligi Europy ma na koncie tylko 561 minut, co stanowi zaledwie 52 procent. Nie można się jednak tym kierować przy ocenie jego znaczenia dla AV, ponieważ żaden z piłkarzy Emery’ego nie przekroczył granicy 1000 minut (rekordzista Morgan Rogers rozegrał 819 minut). Polak to fundamentalna część defensywy The Villans, o czym świadczą jego statystyki – 85 procent celnych podań, 10 odbiorów i 23 odzyskane piłki. Gorzej jego osiągi prezentują się w ofensywie – poza dwoma asystami na koncie ma tylko cztery strzały na bramkę rywali, z czego jeden celny. Tyle że w systemie Emery’ego, Cash ma przede wszystkim skutecznie bronić. To będzie najważniejsze w półfinałowym, bratobójczym dwumeczu z Nottingham Forest (w którym przecież Cash występował w latach 2016-2020), a potem być może także w wielkim finale w Stambule.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.