Nie ma nudy w grupie E Ligi Konferencji Europy. Nie tylko Legia dała show z Aston Villą (3:2). W równolegle rozgrywanym spotkaniu Zrinjski Mostar pokonał 4:3 AZ Alkmaar.
Początkowo nic tego nie zapowiadało. Do przerwy AZ prowadziło 3:0. Wydawało się, że stawianych jednomyślnie w roli faworyzowanych Holendrów w drugiej połowie nie może spotkać nic złego.
A jednak. Po przerwie drużyna z Alkmaar, zadowolona wysokim prowadzeniem, włączyła tryb oszczędzania energii. Zlekceważenie walecznych Bośniaków okazało się tragiczne w skutkach.
W drugiej połowie skazywany na pożarcie Zrinjski sensacyjnie odwrócił losy spotkania i z 0:3 zrobiło się 4:3! Główną rolę w tym imponującym powrocie odegrał dobrze znany kibicom Pogoni Zvonimir Kozulj.
Kozulj niegdyś był jedną z największych gwiazd Ekstraklasy. Po odejściu z Portowców jego kariera nie potoczyła jednak się po jego myśli, swoje zrobiły też kontuzje i tym samym wylądował na peryferiach poważnego futbolu.
Jeszcze w styczniu tego roku wylądował w Sandecji, która spadła do II ligi. W Nowym Sączu nie zdążył nawet zadebiutować. W kwietniu rozwiązał kontrakt i do lipca pozostawał bez klubu. A już we wrześniu strzelił dublet goli, dorzucił asystę i poprowadził mistrzów Bośni do historycznego zwycięstwa w europejskich pucharach.
Puchar w Kryształowym Pałacu! Będą opowiadać o tym swoim synom
Gołym okiem było widać, że piłkarsko to finał europejskiej trzeciej ligi. Atmosfera w Lipsku dowodzi jednak, że Liga Konferencji, czy jak wolą niektórzy Puchar Biedronki, to rozgrywki potrzebne, dające wiele radości maluczkim, takim jak Crystal Palace, które 1:0 pokonało Rayo Vallecano.