Dzisiejszego wieczora startuje Bundesliga. Nowy sezon zainauguruje mecz Bayern Monachium – Schalke 04. Dla Roberta Lewandowskiego konfrontacja z ekipą z Gelsenkirchen będzie okazją do podtrzymania imponującej serii strzeleckiej.
Czy król strzelców poprzedniego sezonu znów błyśnie formą? (fot. Reuters)
Jeśli Robert Lewandowski miałby wskazać jedną bundesligową drużynę (pomijając z oczywistych względów Vfl Wolfsburg), przeciwko której najbardziej lubi grać, bez dwóch zdań byłoby nią Schalke 04. Dlaczego? Ano dlatego, że kapitan reprezentacji Polski ewidentnie znalazł niezawodny sposób na powiększenie dorobku bramkowego w starciu z właśnie zespołem „niebiesko-białych”.
Dość powiedzieć, że Lewandowski po raz ostatni nie wpisał się na listę strzelców w ligowej rywalizacji przeciwko ekipie z Gelsenkirchen blisko pięć lat temu. Był 25 listopada 2015 roku, kiedy to Bayern ograł Schalke 3:1, ale przebywający na boisku „RL9” nie zdołał zanotować trafienia. Jednak od tamtej pory Polak jest dla zespołu z Veltins Areny po prostu bezlitosny.
Liczby mówią same za siebie. „Lewy” w dziewięciu ligowych meczach z rzędu przeciwko „Die Koenigsblauen” zmuszał golkipera przeciwników do kapitulacji aż dwanaście razy. W pamięci kibiców aktualnych mistrzów Niemiec najbardziej zapadł z pewnością zeszłoroczny hat-trick w wykonaniu naszego rodaka, który wręcz w pojedynkę zwyciężył Schalke 3:0.
Jeśli nazwisko Lewandowskiego ponownie znajdzie się w protokole meczowych w rubryce przeznaczonej na bramki, wówczas nie dość że podtrzyma imponującą passę, to dodatkowo poprawi własny rekord w swojej karierze: żaden inny piłkarz (poza Lewandowskim) nie strzelił minimum jednego gola w pierwszej kolejce w pięciu kolejnych sezonach Bundesligi.
Kacper Potulski to jeden z młodych Polaków wzbudzających w ostatnim czasie największe emocje. 18-latek przebojem wdarł się do pierwszej drużyny Mainz, zbierając dobre recenzje.