„Śląsk jest już mistrzem Polski” – takie zdanie pojawia się coraz częściej w gronie kibiców lidera ekstraklasy. Drużynie Oresta Lenczyka pozostał już tylko „mecz przyjaźni” z Wisłą Kraków, w którym – jak twierdzi część obserwatorów – nic złego stać się jej nie może.
Z takim stawianiem sprawy nie zgadza się opiekun Śląska. Zdaniem Lenczyka w Krakowie trzeba być gotowym na wielki bój o pełną pulę. – Teraz najważniejsze jest to, że za cztery dni gramy z Wisłą. Na trybunach to będzie mecz przyjaźni, ale na boisku to będzie Waterloo – powiedział.
– Chcieliśmy stoczyć bój o zwycięstwo nie patrząc przy tym na to, co dzieje się na pozostałych stadionach. Wygrywając naprawiliśmy po części to co wcześniej zepsuliśmy i pozwala nam to grać z Wisłą, nie chcę powiedzieć, że w roli faworyta, ale mając jednak w perspektywie kolejny ciężki pojedynek – kontynuował nestor polskiej myśli szkoleniowej.
– Dziękuję zawodnikom za trud włożony w ten mecz. Potwierdza to, że będą walczyć do końca. Cieszę się także, że publiczność wierzyła i dopingowała nas do samego końca – zakończył Lenczyk.