Jeszcze kilka tygodni temu Legia Warszawa byłaby pewnym faworytem w meczu z Omonią Nikozja. Początek nowego sezonu jednak pokazuje, że w stolicy mają podobne problemy jak przed rokiem, kiedy drużyna Aleksandara Vukovicia długo łapała właściwy rytm. Jak będzie dzisiaj? Marginesu błędu nie ma.
Legioniści mają w tym trudnym czasie sporo szczęścia. W eliminacjach drużyny mierzą się ze sobą tylko po razie, a zespół z Warszawy drugą rundę z rzędu będzie miał komfort rozgrywania spotkania przy Łazienkowskiej, gdzie jest znacznie groźniejszy niż w delegacjach, o czym świadczą liczby z poprzedniego sezonu.
W pierwszych trzech meczach sezonu 2020-21 Legia nie zachwyciła. Warszawianie nie stracili latem w zasadzie żadnego kluczowego piłkarza, dokonali ciekawych transferów, więc wszystko wskazywało na to, że mistrz będzie jeszcze mocniejszy niż kilka tygodni temu. Może i tak faktycznie będzie, ale na razie zespół Vukovicia znowu każe czekać na eksplozję formy.
Nie spodziewamy się dzisiaj nagłego olśnienia, wejścia na trzy razy szybsze obroty niż w starciach z Rakowem czy Linfield, a co za tym idzie nie oczekujemy przy Łazienkowskiej wielkiego widowiska. Na dobrą grę przyjdzie jeszcze czas. Na razie Legia ma punktować, wygrywać i powoli łapać odpowiednią dyspozycję, nie zważając zupełnie na styl. Sytuacja jest podobna jak przed rokiem – trzeba grać, wygrywać i przechodzić do kolejnej rundy.
Jaki jest cel Legii na ten sezon? Oczywiście faza grupowa europejskich pucharów. Wejście do Ligi Mistrzów byłoby olbrzymią sensacją. Patrząc realnie celem musi być Liga Europy. Jak się do niej dostać? Najlepiej przez… Champions League, czyli dojść do czwartej rundy eliminacji i się o nic nie martwić.
Mecz z Linfield był formalnością. Dzisiaj w Warszawie mistrzowie Polski podejmą Omonię Nikozja – mistrza Cypru, który w pierwszej rundzie też nie zachwycił. Zespół prowadzony przez Henninga Berga zapewne postawi się bardziej niż mistrz Irlandii Północnej, ale każdy inny wynik niż zwycięstwo Legii będzie sporą niespodzianką.
Czego zatem należy się spodziewać? Kolejnych trudnych 90, a może nawet 120 minut. Legia na razie gra wolno, łapie właściwy rytm i musi liczyć na błysk indywidualności, a o to należy być spokojnym. W dobrej formie jest Luquinhas, który był zmorą obrońców Rakowa Częstochowa. Skuteczności nie stracił Tomas Pekhart, zaufanie odbudowuje Jose Kante, nieźle prezentują się boczni defensorzy, a stoperzy grają pewnie – to pozwala myśleć, że dzisiaj przy Łazienkowskiej nie doświadczymy uczucia wstydu i będziemy czekać na kolejną rundę. W końcu to mistrz Polski był teraz rozstawiony, a nie mistrz Cypru. Legio, pokaż zatem, że jesteś gotowa na ten pierwszy egzamin dojrzałości!
Początek spotkania o 20:00. Transmisja w TVP Sport.
Ewa Pajor z golem w hicie! Barcelona w finale Ligi Mistrzyń [WIDEO]
Barcelona pokonała Bayern Monachium i awansowała do finału bieżącej edycji Ligi Mistrzów. Duma Katalonii wygrała 4:2 (5:3 w dwumeczu), a gola na 3:1 zdobyła Ewa Pajor.
Oficjalnie: CANAL+ przedłużył wyłączne prawa do transmisji Ligi Mistrzów w Polsce do 2031 roku!
Stacja CANAL+ poinformowała o pozyskaniu wyłącznych praw do transmisji wszystkich spotkań Ligi Mistrzów w Polsce na cztery dodatkowe sezony 2027/28 – 2030/31.
„Rzut karny podyktowany w półfinale Ligi Mistrzów musi być klarowny”. Diego Simeone otwarcie po meczu Atletico – Arsenal
Po remisie 1:1 w pierwszym półfinałowym meczu Ligi Mistrzów między Atletico a Arsenalem trenerzy obu ekip byli w skrajnie odmiennych nastrojach i mieli diametralnie inny ogląd na kontrowersyjne sytuacje z udziałem sędziego Danny’ego Makkelie. Diego Simeone podał w wątpliwość decyzję arbitra z pierwszej połowy.
„Jestem ekstremalnie zirytowany”. Mikel Arteta skrytykował decyzję sędziego po meczu Atletico – Arsenal
Dwa rzuty karne, dwa gole i wiele kontrowersji. Pierwsza potyczka Atletico Madryt z Arsenalem w półfinale Ligi Mistrzów wzbudziła skrajne emocje. Do pracy sędziego Danny’ego Makkelie nie omieszkał odnieść się trener The Gunners, Mikel Arteta, który nie krył swojego zdenerwowania jedną z jego decyzji.
Poczucie zmarnowanej szansy. Atletico walczyło, ale zwycięstwa to nie dało [OCENY]
Los Colchoneros nie zdołali pokonać drużyny Mikela Artety. Remis 1:1 stawia ekipę Diego Simeone w nieco trudniejszym położeniu przed wtorkowym rewanżem na Emirates.