Po odpadnięciu Rakowa jedyną polską drużyną pozostającą w europejskich pucharach był Lech Poznań. „Kolejorz” stanął przed trudnym zadaniem. Po porażce 1:3 z Szachtarem Donieck w pierwszym meczu musiał odrabiać straty, by myśleć o ćwierćfinale Ligi Konferencji.
Lech rozpoczął spotkanie znakomicie. Pierwsza połowa była bardzo dojrzała, dobrze zorganizowana, spokojna i skuteczna. Szachtar miał ogromne problemy z tworzeniem sytuacji, a przez większość czasu nie potrafił oddać strzału na bramkę Bartosza Mrozka.
Dzięki temu Ishak został współliderem klasyfikacji strzelców Ligi Konferencji Europy. Szwed tym samym stał się najskuteczniejszym piłkarzem polskich klubów w europejskich pucharach!
W drugiej połowie Lech nadal dominował i stwarzał kolejne okazje, jednak brakowało skuteczności. Świetnie spisywał się również bramkarz Szachtara, Riznyk, który kilkukrotnie ratował swój zespół. Choć trzeba przyznać, że to on nawalił przy pierwszej bramce Lecha, ale w kolejnych minutach meczu kilkukrotnie ratował kolegów.
O losach awansu zadecydował pechowy moment. Po wrzutce piłka odbiła się od kilku zawodników, a zaskoczony Moutinho został trafiony i futbolówka wpadła do siatki.
😬😬😬
Joao Moutinho skierował piłkę do bramki Bartosza Mrozka…
Mimo bardzo dobrego występu w rewanżu Lech nie zdołał odrobić strat z pierwszego meczu i odpadł z rozgrywek. Tym samym żadna polska drużyna nie pozostała już w europejskich pucharach.
Za wysokie progi na polskiego klubu nogi [KOMENTARZ]
W obu meczach z Fiorentiną Raków obejmował prowadzenie i oba przegrał w doliczonym czasie gry. Po zakończonej rywalizacji trener Łukasz Tomczyk mówił, że zabrakło trochę szczęścia. To fakt, ale pamiętajmy, że ono sprzyja lepszym.
Szkoda pierwszego meczu Lecha