Zarówno Lech, jak i Lechia, mają swoje powody do zmartwień. Lekko minorowe nastroje panują wciąż w Poznaniu, albowiem „Kolejorz”, dla którego poprzednia kampania była rozczarowaniem, do tej pory nie poczynił zbyt wielu transferów. Ponadto z klubem ze stolicy województwa wielkopolskiego pożegnali się istotni gracze, jakimi byli Kristoffer Velde, Jesper Karlostrom i Filip Marchwiński.
Twarde zderzenie z Ekstraklasą zaliczają z kolei podopieczni Szymona Grabowskiego, którzy muszą przyzwyczaić się do warunków, jakie stawia najwyższy szczebel rozgrywkowy w Polsce. W trzech pierwszych kolejkach Lechia strzeliła tylko jednego gola po znakomitym uderzeniu z dystansu Tomasza Neugebauera w meczu ze Śląskiem Wrocław. Dorobek punktowy gdańszczan wynosi zaledwie jedno „oczko”.
Lech już w 3. minucie otworzył wynik meczu. Zrobił to Mikael Ishak, który po dośrodkowaniu Dino Hoticia, głową umieścił piłkę w bramce. Podopieczni Nielsa Frederiksena prowadzenie podwyższyli po bardzo ładnej akcji w drugim kwadransie gry. Adriel Ba Loua zacentrował ze skrzydła do kompletnie niepilnowanego Hoticia, który do asysty dołożył trafienie. Pięć minut później było już 3:0. Afonso Sousa wpadł w pole karne i dograł do Ishaka, który skompletował dublet. Dużo powodów do zmartwień musiał mieć trener Grabowski. Lechia, praktycznie rzecz biorąc, nie istniała na boisku.
W 50. minucie najlepszą dla Lechii okazję w meczu miał Camilo Mena. Kolumbijczyk przebiegł kilkadziesiąt metrów z piłką i znalazł się w sytuacji sam na sam z Bartoszem Mrozkiem, ale golkiper Lecha wygrał ten pojedynek. W drugiej połowie, jak można się było spodziewać, na boisku pojawiło się więcej wolnej przestrzeni. Rozluźnieni gracze „Kolejorza” nie forsowali bardzo tempa, choć spotkanie toczyło się pod ich dyktando.
W doliczonym czasie gry goście strzelili gola honorowego. Karl Wendt oddał uderzenie na bramkę, a po rykoszecie od Wojciecha Mońki piłka zatrzepotała w siatce bramki strzeżonej przez Mrozka.
Ani przez moment trwania tego starcia nie było wątpliwości, kto zwycięży. Dla Lecha był to z całą pewnością najlepszy mecz pod batutą Nielsa Frederiksena. A Lechia? Na myśl przychodzić może ŁKS Łódź albo Ruch Chorzów z poprzedniego sezonu…
1 Komentarz
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Zbyszek
4 sierpnia, 2024 00:27
W I połowie Lech grał dobrze ale w II połowie Lech grał słabiej a szkoda ponieważ Kolejorz powinien dobić Lechię na 5-0
Kellyn Acosta: Pogoń była w poprzednich meczach zbyt przyjemna dla rywali
Mając trzydziestkę na karku, pierwszy raz wyjechał grać w Europie, choć przyznaje, że zawsze było to jego marzeniem. Za oceanem ma wyrobione nazwisko: zaliczył blisko 320 spotkań w MLS i 58 w reprezentacji Stanów Zjednoczonych.
Czołowy bramkarz Ekstraklasy może zmienić klub. Tyle oczekuje za niego Korona
Dwa najbliższe spotkania mogą być ostatnimi Xaviera Dziekońskiego w Koronie Kielce. 22-latek, który znalazł się w gronie pięciu nominowanych do nagrody najlepszego golkipera sezonu na najwyższym poziomie w Polsce, najprawdopodobniej wkrótce zmieni otoczenie.
Ivi Lopez wprost o swojej przyszłości. „Pusto na stole”.
Ivi Lopez odejdzie z Rakowa Częstochowa. Legenda "Medalików" niemal na pewno opuści też Polskę. Zawodnik przyznał, że nie ma żadnych ofert znad Wisły.
Media: Kolejny klub z ofertą za Tomasa Bobcka! To może być rekord transferowy Ekstraklasy!
Tomas Bobcek najprawdopodobniej opuści Lechię Gdańsk już tego lata za niemałe pieniądze. Według mediów, napastnik może trafić do bardzo znanego klubu z Francji.
W I połowie Lech grał dobrze ale w II połowie Lech grał słabiej a szkoda ponieważ Kolejorz powinien dobić Lechię na 5-0