Lecce było o krok od sensacji. Inter z Zielińskim zadał dwa szybkie ciosy
Inter Mediolan odniósł kolejne zwycięstwo w Serie A, choć wizyta na południu Włoch okazała się wyjątkowo wymagająca. O losach spotkania z Lecce zdecydowały dopiero stałe fragmenty gry w końcówce meczu.
Lider Serie A dopisał do swojego dorobku kolejne trzy punkty, ale dla podopiecznych Cristiana Chivu był to niezwykle trudny wieczór. Nerazzurri przyjechali na południe Włoch po nieudanym wyjeździe do Skandynawii, gdzie ulegli Bodo/Glimt, i chcieli wrócić na zwycięską ścieżkę.
Starcie z Lecce – zespołem z dolnych rejonów tabeli, lecz bardzo niewygodnym – miało dokładnie taki przebieg, jakiego można było się spodziewać. Mediolańczycy od pierwszych minut przejęli kontrolę nad piłką i narzucili własne tempo gry, jednak gospodarze bronili się niezwykle skrupulatnie. Inter długo nie potrafił stworzyć klarownej sytuacji bramkowej.
Od pierwszej minuty na murawie przebywał Piotr Zieliński, lecz i dla reprezentanta Polski był to wymagający mecz. Przy niewielkiej ilości miejsca i nisko ustawionej defensywie Lecce trudno było rozwinąć skrzydła i znaleźć przestrzeń między liniami.
Szczelne mury obronne pękły dopiero w 75. minucie, gdy kibice gospodarzy zaczęli wierzyć w cenny punkt z liderem. Po rzucie rożnym do siatki trafił Henrich Mkhitaryan, a z zespołu Eusebio Di Francesco wyraźnie zeszło powietrze. Kilka minut później, ponownie po stałym fragmencie gry, wynik podwyższył Manuel Akanji.
Lecce mimo ambitnej postawy zostało bez punktów, a Inter wraca do Lombardii z tarczą. Teraz przed mediolańczykami okazja do rewanżu za skandynawską wpadkę. Na San Siro przyjedzie Bodo/Glimt.
Włosi wściekli po katastrofie „Zostało tylko poczucie rezygnacji”
Reprezentacja Włoch po raz trzeci z rzędu nie jedzie na mundial, co jest absolutną kompromitacją legendy futbolu. Tamtejsze media nie zostawiają suchej nitki na reprezentacji.