Aż siedem osiem obejrzeli kibice w Brukseli, gdzie miejscowy Anderlecht w meczu o pierwsze miejsce w grupie L pokonał Lokomotiw Moskwa 5:3. Bramkę dla zespołu gospodarzy strzelił m.in. reprezentant Polski – Marcin Wasilewski.
W drugim meczu grupy L Sturm Graz przegrał u siebie z AEK Ateny 1:3. Oba zespoły przed rozpoczęciem spotkania nie miały już jednak szans na awans.
Nieco inaczej wyglądała sprawa w grupie J, w której o miejsce w 1/16 finału walczyły aż 3 drużyny. Wcześniej awans zapewnili sobie tylko gracze Schalke. Ci, w ostatnim meczu fazy grupowej LE pokonali na wyjeździe Maccabi Haifa 0:3, dlatego walka o awans rozegrała się w bezpośrednim starcu Steauy Bukareszt z AEK Larnaca. Lepsi w tej konfrontacji okazali się gracze z Rumunii i to oni awansowali do kolejnej fazy rozgrywek.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.